tomorrow doesn't exist
29/01/12 23:55 Filed in: Personal
tydzien mija, bedzie nastepny, a ile ich jeszcze bedzie nie mi ani tobie wiedziec, konca swiata doczekamy oboje by pozrec wlasne strachy i obawy, przezyc sklepowe kolejki, wody i chleba wykupowanie, sztuk teatralnych kilka jeszcze zdazymy obejrzec lecz zanim zasniemy powiedz mi teraz: czym jest dla ciebie religia? pytam o wiare dokladnie co wytlumaczeniem slepej nienawisci byc moze, akt pogodzenia sie z faktem przegranej, wiara w ojca zabijajacego syna z cichym, niewytlumaczalnym przyzwoleniem na ta smierc, wiara wreszcie to moze proba opisania niedoskonalosci tego swiata, tego jakimi jestesmy, slabymi, zlymi, pelnymi nienawisci i agresji do innych, proba wytlumaczenia zalu, goryczy, z nieuleczalnych chorob malych dzieci, wobec krzywdy tej wokol nas, kazdego dnia, tej krzywdy ktora sami wyrzadzamy naszym znajomym, bliskim, wiara to proba wytlumaczenia slepej glupoty, niecheci do innych, uprzedzen rasowych i nie wiem gdzie jest ta milosc w ktorym miejscu jest ona schowana, jedynym wytlumaczeniem milosci jest fakt bezpowrotnego odejscia... podrozy w to nieznane po zyciu... Read More...
actually i'm fine...
26/01/12 21:43 Filed in: Personal | Photography
pomyslalem sobie o KARMIE nie, nie, nie dlatego, ze tak switnie znam sie na tym lub wierze, lecz jako czlowiek zachodniej cywilizacji mam prawo obserwowac innych i zadawac sobie pytania. wiec pomyslalem sobie o karmie i o tych, ktorzy wypisuja bzdury by tylko poczuc dreszcz na dupie, (wydaje im sie prawdy) inaczej nie moga, pomyslalem o muzykach, pisarzach, piosenkarzach, malarzach i innych smiesznych -arzach. czym tak naprawde kieruja sie w zyciu? wazniejszym pytaniem bylo jednak: czy mam prawo o to pytac? jako katolik moge probowac latwo odnalezc pytanie, jako fan gazetowych horoskopow moge w to uwierzyc, jako milosnik plotek kupie kazde klamstwo, jako przekonany w tegoroczny koniec swiata podejme kazda niemadra decyzje, jako weszyciel swiatowego spisku uwierze w kazda brednie, a wreszcie jako dariusz... przestane sie przygladac i zwracac uwage, slepej zlosci, zawisci zimnej, slowom pulchnym od plesni i slowom tym co nigdy sie nie pojawiaja ze strachu i obawy, slowom w roznych jezykach... czy mam prawo przypomniec swoja mlodosc otoczona bhagavad gita? mam prawo. moge. bede. z glowa uniesiona wybieram. tak na marginesie dodam, ze smieszy mnie to szalenie
Read More...
the big return...
24/01/12 21:12 Filed in: Personal
czas wielkich podsumowan juz minal, nowy rok za nami, obiecane przyrzeczenia odsunely sie na plan dalszy, mechanizm zadzialal. jak co roku. oto wielki powrot nie ubrany w slowa, szczesliwy powrot, bez kopiowanych sentencji, ktorych znaczenia trudno zrozumiec lecz latwo pokazac innym. czas przemiany, a jednak... chlebem sie dziele, reke wyciagam. ufac nie trzeba. wielkie powroty i zmiany godzin, a potem pory roku. zaledwie kilka godzin lotu potrafilo odmienic spojrzenie wiec jakimi czarami posluzyl sie nowy rok by nas odmienic? Read More...
polish hero...
01/11/11 15:55 Filed in: Personal
już nie pamiętam co było pierwsze: wypadek czy święto, a może pierwsze było święto, a potem wypadek? dzień wszystkich świętych, dzień wspomnień, dzień drżenia duszy... taki dzień jest tylko raz w roku kiedy mamy szansę pomyśleć, zastanowić się jak niewiele znaczy i jak bardzo ulotne jest nasze życie. w takim kontekście wydarzenia tego dnia nabierają innych barw, innego znaczenia. amerykanie mają swego dzielnego, bohaterskiego pilota lądującego na rzece hudson, a my pilota o swojskim nazwisku wrona, który idealnie osadza metalowe ciało boeinga na pasach lotniska w warszawie, nota bene stolicy naszego kraju... teraz tylko oczekiwanie... i jest! pierwsze głosy! pierwsze komentarze! pilot zafundował sobie duży łyk andrenaliny, pilot powinien wrócić na lotnisko w usa bo jest nowocześniejsze, miał tam większą szansę (na co?), pilot nie powinien podejmować takich decyzji, to był sabotaż, wiadomo, że wybory w usa wygrał pis więc jest to spisek pomiędzy tuskiem i komorowskim, wprowadzający uszkodzenie do samolotu jako karę, jako wyraźny znak pozostałym w usa wyborcom!
tego dnia, gdy nie ma wśród nas bliskich... kochanych... nie ma już "gwiazd", co zauroczą nas na telewizyjnych ekranach, przemówią "tylko" do nas i od tego momentu będziemy żyć ich życiem, obserwować wzloty i upadki, podglądać, uwiodą muzą z głośnika, a tak... znów przyszło żyć w świecie karmiącym nas papką wulgarnych wiadomości.
oto kulturowa homogenizacja postępuje!
wielka globalna wioska pozwoliła nam na chwilę zapomnieć o tykającym zegarze bomby co zmieść cywilizację naszą ma wkrótce, według nie rozpoznanego kalendarza antycznych cywilizacji, zastąpiła na trochę, nic nie znaczącą gadaninę o produktach jobsa na jędrne dyskusje o odwadze pilota! o strajkach, protestach, procentach i porównaniach. polacy nie wrony, swego pilota też mają.
dziś na "fuckbuku" widziałem piękne autoportrety w haloweenowych strojach, ślicznie odbijające bałagan w mieszkaniu. myślałem o czymś innym, tego dnia, myślałem o aniołach, wspominałem, przytulałem do swych wspomnień... Read More...
tego dnia, gdy nie ma wśród nas bliskich... kochanych... nie ma już "gwiazd", co zauroczą nas na telewizyjnych ekranach, przemówią "tylko" do nas i od tego momentu będziemy żyć ich życiem, obserwować wzloty i upadki, podglądać, uwiodą muzą z głośnika, a tak... znów przyszło żyć w świecie karmiącym nas papką wulgarnych wiadomości.
oto kulturowa homogenizacja postępuje!
wielka globalna wioska pozwoliła nam na chwilę zapomnieć o tykającym zegarze bomby co zmieść cywilizację naszą ma wkrótce, według nie rozpoznanego kalendarza antycznych cywilizacji, zastąpiła na trochę, nic nie znaczącą gadaninę o produktach jobsa na jędrne dyskusje o odwadze pilota! o strajkach, protestach, procentach i porównaniach. polacy nie wrony, swego pilota też mają.
dziś na "fuckbuku" widziałem piękne autoportrety w haloweenowych strojach, ślicznie odbijające bałagan w mieszkaniu. myślałem o czymś innym, tego dnia, myślałem o aniołach, wspominałem, przytulałem do swych wspomnień... Read More...
waiting for the sun
27/10/11 20:38 Filed in: Personal
zaledwie chwil kilka potrzebnych było, kilka słów zabrzmiało w słuchawce, kilka miłych gestów obok siedzącej osoby, by w próźni codzienności zerwał się ptak radości do lotu ufnego, ku górze! na początku zadałem pytanie: jak podzielić emigrację? czy jest to potrzebne gdy już i tak podzielona? potem zadałem kolejne: skąd tyle nienawiści i goryczy płynącej ze słów pobratymców w wierze? nie szukałem i szukać nie będę odpowiedzi na te i inne pytania. wrogom dziękuję za siłę, którą zyskałem z ich ignorancji uczącej mnie własnej wartości. właśnie im dziękuję za szukanie na mnie bata, to ciągłe poganianie do lepszego i bardziej prawdziwego życia, którego oni sami nie mają - zagubieni. niech piękne i niezapomniane zostaną wszelkie rocznice te i tylko te, które z serca płynącym słowom, nadają sensu na dalsze lata, brzmią pojedyńczymi nutami w naszych sercach, by wypłynąć na zewnątrz muzyką. a jak zostalo już powiedziane: "świat bez muzyki byłby monofoniczny, a tak jest wielowymiarowy" świat bez miłości byłby pusty, a tak jest pełen nas! Read More...