Gdy powiedziałem Conchita

Gdy powiedziałem Conchita to miałem na myśli wielkie, muzyczne nieporozumienie z udziałem Thomasa Neuwirth’a podczas europejskiego konkursu piosenki. Gdy powiedziałem Conchita – nie mówiłem o predyspozycjach głosowych. Europa, stary kontynet, tysiące wspomnień, postanowiłem odszukać choć fragment tego, co z piosenką Conchity, odeszło bezpowrotnie.

wciagnieci

You know, I’ve seen a lot of people walkin’ ’round
With tombstones in their eyes

 „Nie stój w miejscu, czasu nie wiele masz.” Zgodnie więc z tekstem piosenki „Kasy Chorych” z podwójną siłą zacząłem wstukiwać w okienku internetowej przeglądarki kolejne hasła związane z Europą. Ekran migał od szybko przesuwających się informacji. Natrafiłem wreszcie na „Stranded”, późną płytę Roxy Music z roku 1973, a na niej piosenkę: „Song for Europe”, której kompozytorem jest Bryan Ferry. O! Kto jej nie słyszał, kto nie chciałby poczuć raz jeszcze dotyku tej opowieści! Było w niej coś przemijającego i dekadenckiego zarazem. Coś delikatnego o tzw. Świecie Wolności, o tym, że przemierzając most z sądu do części Pałacu Dożów gdzie znajdowało się więzienie, widzi się ten Świat już może po raz ostatni. I nie kto inny jak sam Casanova przechodził tym mostem, stąd też pewnie trochę o żalu z niespełnionej miłości? Moją uwagę przykuło zakończenie jednej ze zwrotek w której padają już bezpośrednio słowa o “moście westchnień”. Teraz poszło o wiele łatwiej: „Procol Harum” rozwiązuje się w 1972 a rok później powstaje Robin Trower Band i w roku 1974 wydają – „Most westchnień”! Bo gdybym miał w tym życiu przejść na drugą stronę, weneckiego kanału, to chciałbym przejść tym mostem, dostać się na drugą stronę, nawet gdyby był to mój ostatni spacer. Po raz ostatni spojrzeć na Wenecję tonącą w promieniach zachodzącego słońca i westchnąć…

Nie chciałem stawać w opozycji do logiki. Legenda głosi, że pocałunek pod tym mostem o zachodzie słońca gwarantuje, dozgonną, wierną miłość. Wracając do… Jeżeli westchnień to o miłości, jeżeli o miłości to o kochankach, jeżeli o kochankach to o zakochanych takich, którzy pragną swą miłość związać i spętać, utrzymać na zawsze. Prawda?

Tą drogą trafiłem na Most Zakochanych w Pradze. Ukryty od świata, osłonięty od natarczywej rzeczywistości przez swego, a jakże, starszego brata – Most Karola. Most odwiedzany przez tłumy zakochanych pragnących aby ten połączył ich uczucia na zawsze. A jak to robią? Zawieszają na nim kłódkę, ze swoimi imionami, inicjałami, a klucz wrzucają do wód Wełtawy przypieczętowując w ten sposób swoje życzenia.

W przygasających promieniach zachodzącego słońca ujrzałem Most tysiąca kłódek, tysiąca związanych ze sobą serc. Wydaje mi się, że coś jeszcze. Odnalazłem na nim opowieść o pękających cząstkach w niekończącym się wybuchu supernowej. Było też coś o grach, a właściwie o tej jednej, której nijak nie mogę wygrać bez Ciebie.

 

 

To pile like Thunder to its close
Then crumble grand away
While Everything created hid
This – would be Poetry –

Or Love – the two coeval come –
We both and neither prove –
Experience either and consume –
For None see God and live –

Emily Dickinson

Poezja lub Miłość, dwie rówieśnice, poznanie jednej z nich, spali na popiół, nie zostawi nic, bo ujrzawszy Boga, nie jest się w stanie żyć… Gdy powiedziałem Conchita – mówiłem jedynie o siarczystym policzku wymierzonym w odwieczne zasady…

0

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.