Leave a Reply

2 comments


  • Najbardziej intryguje mnie takie właśnie zestawienie dwóch skrajnie odległych opowieści.
    Ja jako dziecko korzystałem z pudełek po paście do butów, bo te dzwoniły ocierając się o przeszkody terenowe, no i były, że tak powiem wielokrotnego użytku.
    Ten drugi wątek jest bardzo ciekawy, a obrazy nad wyraz wymowne.
    Pozdrawiam

    May 07, 2018
    • Tatulu mój drogi cieszę się niezmiernie z Twego powrotu, z Twoich odwiedzin, naprawdę. Widzę też, że sobie nieźle radzisz z nową materią cyfrową i to mnie cieszy.
      Wiele ostatecznych pożegnań wokół mnie miało miejsce w ostatnich dniach, stworzyłem więc taką opowieść traktując ją bardziej jako zawór bezpieczeństwa niż próbę obudzenia we mnie dziecka. Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że pomogło, choć nie wiem na jak długo. Życie w którym zanurzamy się każdego dnia, niczym cudne wspomnienie z letniego pobytu nad rzeką, ma w sobie nieodłączną część – odchodzenie. Życie istnieje na zawsze, śmierć jest tylko pewnym etapem.
      Tekst ten dotyczy właśnie tego epizodu w naszym życiu.
      Kto ma własną łódź w środku nocy ten nigdy nie pozostanie samotny, a to co zawarte jest w obrazie Arnolda Böcklina świadczy o tym, że mam rację. To nadzieja i wiara, że wszyscy podążając tą samą drogę będziemy mieli kogoś blisko, tuż przy sobie.

      May 07, 2018

Leave a comment


 

Copyright © transcendentphoto co. 2008