I’m not the radical left, I’m the humane middle

W kraju oddalonym od ojczyzny zaledwie o 9 godzin lotu, poszarpany dachami strzelistych wieżowców budzi się nowy dzień, kolejny wtorek. Dziś rozpoczynam podróż, która nie doszłaby do skutku bez ciekawości świata i poezji Williama Blake’a.

Dziś nie będzie o muzyce, nie będzie też o twórczości Blake’a. Język przemawia do odbiorcy gdy zrozumiale porusza te same struny instrumentu na którym wygrywa tęsknotę, wtedy gdy nadawca i odbiorca mówią nim. Dziś o narodowym wieszczu polskim. Napiszę o Juliuszu Słowackim, autorze „Kordiana”, duchowym mistrzu Józefa Piłsudskiego, a także pokolenia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, poecie, mistyku i człowieku.

Prace Słowackiego, zgodnie z duchem tamtych czasów jak i sytuacją narodu polskiego, poruszały istotne problemy związane z walką narodowowyzwoleńczą, z przeszłością narodu, a także przyczynami niewoli, dotykały one uniwersalnych tematów egzystencjalnych. Jako liryk zasłynął pieśniami odwołującymi się do Orientu, źródeł ludowych i słowiańszczyzny. Był poetą nastrojów, mistrzem operowania słowem. Obok Cypriana Kamila Norwida i Tadeusza Micińskiego do dziś uważany jest za największego z mistyków. Słowacki nie darzył miłością kościoła, a prawdziwą niechęcią do Watykanu zapałał po ogłoszeniu bulli Grzegorza XVI, potępiającej powstanie listopadowe. W „Kordianie” Słowacki opisuje czytelnikom papieża nakazującego Polakom uległość wobec caratu:

Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą, (…)
Niech wasz naród wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród albo
Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę.

O prawdziwej historii papiestwa napisał w „Poemacie Piasta Dantyszka” gdzie czytamy:

Niedawno jeszcze — kiedym spoczywał uśpiony,
Anioł, Morderstwo, Religia, Ucieczka
A sen mój się zarzęśnił strzałem pełnym dymu
I w dymie stanął anioł jak ogień czerwony,
I szepnął mi do ucha: «Ja Mord — lecę z Rzymu…»
Jam uciekał i tęczę tak za sobą snował
Jak Irys… a po tęczach gnał mię ów przeklęty
Tak, żem spytać go musiał: «A któż tam mordował?»
A on mi znowu szepnął w ucho: — «Ojciec święty».
I znowu uciekałem… i kwiatów kielichy,
I róże z ducha mego ciskałem za siebie
Broniąc się… a on za mną jak kurz i wiatr cichy
Gnał i szeptał: «Spełnione tu… osądzą w niebie».

Dzięki literaturze, muzyce, całej sztuce możemy dotrzeć do wielu światów, diametralnie od siebie różnych. Nie zamykając się wyłącznie w jednej narodowej tożsamości zostawiamy uchylone drzwi prowadzące do przyszłości w której nikt nie jest jedynie obywatelem lub wytatuowanym numerem. Gdzie każdy ma prawo do poszukiwań odpowiedzi.

Jestem za demokracją, której według wielu diagnoz, dzieje się coś niedobrego, która nie tylko w USA ale także w Polsce jest zagrożona, jest atakowana i ma się niezbyt dobrze. Jestem za pokojem, jestem za tym byśmy budowali świat, który nie będzie wyrzucał poza swoje granice tych, którzy inaczej modlą się, mają inny kolor skóry, słuchają mało popularnej muzyki lub po prostu czytają książki noblistki.

W Azji Południowej, pomiędzy Chinami a Indiami leży kraj. Obszar przez niego zajmowany można porównać jako nieco większy niż stan Maryland lub jak połowa stanu Indiana to jest 38,394 km2. Zwykło się mówić, że to czego tak naprawdę pożądamy jest w nas samych, zdążę się o tym przekonać. Przez najbliższe tygodnie zawieszam nowe wpisy będę żyć tamtym czasem i oddychać tamtym powietrzem, słysząc głosy ludzi, których nigdy nie miałem okazji poznać.

"Powiada się, że tym, czego poszukujemy, jest sens życia. Otóż nie sądzę, żebyśmy szukali właśnie tego. Myślę, że tym, o co nam chodzi, jest doświadczenie życia jako takiego, tak by nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej wywoływały rezonans w głębi naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości, byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia. Ostatecznie, o to właśnie chodzi w mitach i to właśnie owe klucze pomagają nam odnaleźć się w nas samych".
J. Campbell
0

FB comments:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.