Sztyrlic…

Muszę się do czegoś przyznać. Dzisiejszej nocy, jak Sztyrlic, podsłuchiwałem sąsiadów z mieszkania naprzeciwko. Spokojnie siedzieli na balkonie z gośćmi i niczego nie świadomi rozmawiali o sobie, rodzinie, przeszłości, planach na przyszłość, pierwszych krokach w tym kraju. Po drugiej stronie balkonu zasiadłem sam, obładowany w technologię i z nieukrywaną radością rozkoszowałem się językiem polskim.

Swoją drogą, moja ze wszech miar zła postawa w końcu sama zaczęła mi zadawać pytania. Ha! Ha! I nie było w nich mowy o tym by odnaleźć powód mego postępowania, o nie! Wiedząc, że tylko staram się wypróbować nowy sprzęt zdawałem się usprawiedliwiać samego siebie i o pobudki takiego postępowania siebie nie pytałem. Moją uwagę przukuł jednak temat rozmowy wcześniej wymienionych sąsiadów. Naprawdę.

Po głosie nie mogłem rozpoznać dokładnie ich wieku, a z treści też nic podobnego nie wynikało, nie padła żadna data. Śmiało mogę jednak stwierdzić, że byli ode mnie młodsi o te kilka lat gdzie kilka robi różnicę. Siedząc ze znajomymi, przyjaciółmi na balkonie rozmawiali o swoich początkach, pierwszych krokach w tym kraju. O tym jak przylecieli tu początkowo bez “zielonej karty” a On miał jedynie tylko prawdziwy numer SS. O tym, że każdy wybiera swoją drogę by “się dorobić” ale to nie to było w tym wszystkim najciekawsze, nie to było w tym wszystkim najważniejsze. Oni rozmawiali o Polsce. O tym jak było im tam ciężko, z jakim bagażem przeżyć tu przylecieli i jak ciężkie były to początki. Dyskusja parokrotnie wędrowała różnymi meandrami tematów, problemów i za każdym razem wracała do punktu wyjścia. Ze stawianym wciąż pytaniem: o sens bycia tam, życia i mieszkania w kraju narodzin. Kilka dni wcześniej przeglądając zdjęcia z podróży natrafiłem na wiele fotografii polskości. Czasem nawet takiej w siłowy sposób przeniesionej z innego kraju. Jedno ze zdjęć w sposób szczególny przykuło moją uwagę. Nim właśnie otworzyłem ten post. Może dawało nadzieję?

Sztyrlic, uśmiechnąłem się. Sztyrlic Was podsłuchuje i zadaje sobie pytania: ile jeszcze lat musi upłynąć, minąć, by młodzi ludzie przestali żyć wspomnieniami tego co za nimi? Jak wielkie piętno wywarła na nich polskość? Jak wychowanie w kraju rodziców, dziadków i całego grona Winkielredów skatowało zdrowe myślenie? Być razem, w ciepły majowy wieczór i dyskutować o przeszłości niczym zaszczuty pies na jednokierunkowej ulicy. To nie jest dobrze. Sztyrlic pochylił się nad elektronicznymi urządzeniami i jednym sprawnym ruchem wyłączył je….

0

FB comments:

Comment 1