Wydrążeni ludzie, chochołowi ludzie

Za tydzień Boże Narodzenie. Jego urok dawno prysł, teraz to czas odosobnienia, co najlepsze dawno za nami. Przy umierającym drzewku, ściętym, okaleczonym lecz wyjątkowo udekorowanym będziemy świętować kolejne narodziny. Wydaje się, że wszyscy rodzimy się by umrzeć, a nikt nie narodził się by żyć.

Teraz i tu, dookoła gra muzyka w sklepach przy stoiskach z ubraniami i chlebem, krzyczące tytuły nowości w kinach i jeszcze więcej gazet na pierwszych stronach rozdzierających pyski czerwonymi tytułami, tak łatwo w tym się zagubić. Z jednej strony straszą, a z drugiej namawiają do krucjaty. Jedni obiecują zbawienie w zamian za finansowe wsparcie, a drudzy odbierają najmniejszą nadzieję z kolejną wydaną monetą. Zatem to czas by znaleźć odosobnione miejsce, oderwać się na na kilka chwil z tego łez padołu, wznieść się do lepszego świata. To wszystko oznacza jedno – pora na świąteczną dawkę poezji.

Dziś wiersz noblisty T. S. Eliota w znakomitym przekładzie kolejnego noblisty, Czesława Miłosza – The Hollow Men / Wydrążeni ludzie, chochołowi ludzie. Mam nieodparte wrażenie, że z tymi naszymi, polskimi, a wciąż mało pojętymi dźwiękami sz-y i cz-y, a także dżdży mocniej oddają one efekt kląskania i uderzania, grzechotu i szumu ocierania, tego co towarzyszy orszakowi królowej o wdzięcznym imieniu Abulia, a przecież nie sposób tego sprawdzić. Zapraszam.

The Hollow Men

Mistah Kurtz – he dead.
A penny for the Old Guy

I

We are the hollow men
We are the stuffed men
Leaning together
Headpiece filled with straw. Alas!
Our dried voices, when
We whisper together
Are quiet and meaningless
As wind in dry grass
Or rats’ feet over broken glass
In our dry cellar

Shape without form, shade without colour,
Paralysed force, gesture without motion;

Those who have crossed
With direct eyes, to death’s other Kingdom
Remember us – if at all – not as lost
Violent souls, but only
As the hollow men
The stuffed men.

Wydrążeni ludzie

Pan Kurtz – on umrzeć
„A penny for the Old Guy”

I

My, wydrążeni ludzie
My, chochołowi ludzie
Razem się kołyszemy
Głowy napełnia nam słoma
Nie znaczy nic nasza mowa
Kiedy do siebie szepczemy
Głos nasz jak suchej trawy
Przez którą wiatr dmie
Jak chrobot szczurzej łapy
Na rozbitym szkle
W suchej naszej piwnicy

Kształty bez formy, cienie bez barwy
Siła odjęta, gesty bez ruchu.

A którzy przekroczyli tamten próg
I oczy mając weszli w drugie królestwo śmierci
Nie wspomną naszych biednych i gwałtownych dusz
Wspomną, jeżeli wspomną,
Wydrążonych ludzi
Chochołowych ludzi.

II

Eyes I dare not meet in dreams
In death’s dream kingdom
These do not appear:
There, the eyes are
Sunlight on a broken column
There, is a tree swinging
And voices are
In the wind’s singing
More distant and more solemn
Than a fading star.

Let me be no nearer
In death’s dream kingdom
Let me also wear
Such deliberate disguises
Rat’s coat, crowskin, crossed staves
In a field
Behaving as the wind behaves
No nearer –

Not that final meeting
In the twilight kingdom

III

This is the dead land
This is cactus land
Here the stone images
Are raised, here they receive
The supplication of a dead man’s hand
Under the twinkle of a fading star.

Is it like this
In death’s other kingdom
Waking alone
At the hour when we are
Trembling with tenderness
Lips that would kiss
Form prayers to broken stone.

IV

The eyes are not here
There are no eyes here
In this valley of dying stars
In this hollow valley
This broken jaw of our lost kingdoms

In this last of meeting places
We grope together
And avoid speech
Gathered on this beach of the tumid river

Sightless, unless
The eyes reappear
As the perpetual star
Multifoliate rose
Of death’s twilight kingdom
The hope only
Of empty men.

V

Here we go round the prickly pear
Prickly pear prickly pear
Here we go round the prickly pear
At five o’clock in the morning.

Between the idea
And the reality
Between the motion
And the act
Falls the Shadow

For Thine is the Kingdom

Between the conception
And the creation
Between the emotion
And the response
Falls the Shadow

Life is very long

Between the desire
And the spasm
Between the potency
And the existence
Between the essence
And the descent
Falls the Shadow

For Thine is the Kingdom

For Thine is
Life is
For Thine is the
This is the way the world ends
This is the way the world ends
This is the way the world ends
Not with a bang but a whimper.

II

Oczu napotkać nie śmiem w moich snach
W sennym królestwie śmierci
Nigdy się nie ukarzą:
Tam na złamanej kolumnie
Oczami będzie blask słońca
Tam tylko chwieją się drzewa
I głosy, kiedy wiatr śpiewa,
Są dalsze i uroczyste
Niż gwiazda blednąca.

I obcym nie był bliżej
W sennym królestwie śmierci
Niechaj jak inni noszę
Takie umyślne przebranie
Patyki stracha na polu
Szczurzą sierść, pióra wronie
Niechaj jak wiatr wieję się skłonię
Nie bliżej –

Niech ostatecznie ominie spotkanie
W królestwie ni światła ni cienia

III

Tutaj kraina nieżywa
Kraina kaktusowa
Tu hodują kamienie
Obrazy, ich łaski wzywa
Dłoń umarłego błagalnie wzniesiona
Pod migotem gwiazdy blednącej.

Czy tak samo jest tam
W drugim królestwie śmierci
Czy budzimy się zupełnie sami
W godzinę kiedy wszystko w nas
Jest czułością i czystymi łzami
Usta chcą pocałunku
A modlą się do złamanego kamienia.

IV

Nie tu są oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umierających gwiazd
W tej wydrążonej dolinie
Złamanej szczęce naszych utraconych królestw

W tym ostatnim miejscu spotkania
Na oślep szukamy
Nieufni i niemi
Na żwirach zgromadzeni pod opuchłą rzeką

Na zawsze niewidomi
Bo nie ukażą się oczy
Gwiazda nieustająca
Wielolistna róża
Królestwa śmierci bez świateł ni cienia
Nadzieja tylko
Pustych ludzi

V

Więc okrążajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Więc okrążajmy kaktus nasz
O piątej godzinie rano

Pomiędzy ideę
I rzeczywistość
Pomiędzy zamiar
I dokonanie
Pada Cień

Albowiem Tuum est Regnum

Pomiędzy koncepcję
I kreację
Pomiędzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cień

A życie jest bardzo długie

Pomiędzy pożądanie
I miłosny spazm
Pomiędzy potencjalność
I egzystencję
Pomiędzy esencję
I owoc jej
Pada Cień

Albowiem Tuum est Regnum

Albowiem Tuum est
Życie jest
Albowiem Tuum est
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.

I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.

Wydrążeni ludzie

Znaczenie podwójnego motta:
· Pan Kurtz – on umrzeć – Kurtz z „Jądra Ciemności”, Eliot mówi o wspólnocie ludzi którzy dla swoich celów i ideałów niszczą siebie i wszystko inne.
· A penny for the Old Guy – (pens dla starego Guya) przypomina o święcie upamiętniającym nieudany spisek Guya Fawkesa (5.11.1605) w którym grupa katolików chciała wysadzić w powietrze Izbę Lordów w parlamencie. Dzieci obnoszą kukłę Guya Fawkesa, która zostaje spalona, prosząc o pensa na sztuczne ognie.

Gdzieś w niewyobrażalnie odległych czeluściach kosmosu, olbrzymia czarna dziura swą energią napędza ruch kosmicznej fontanny. Początek i koniec.

Zanim elektryczność stała się ogólnie dostępna aby odprowadzić wodę z wyższej wysokości do niższej, fontanny działały na zasadzie praw grawitacji. Czasem woda może zostać przekierowana by wystrzelić z fontanny i stworzyć obiekt, zwiewny kawałek ulotnej chwili, który ludzie będą podziwiać. To właśnie pokazała NASA na swoim zdjęciu. Olbrzymia czarna dziura swą niewyczerpaną ogromną energią napędza fontannę kosmicznego pyłu!

0

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.