W zderzeniu z informacyjnym szumem współczesnego świata, prawdziwa sztuka nie musi krzyczeć, by zostać usłyszaną. Wystarczy, że przemówi językiem własnej, niepokojącej prawdy. Tak właśnie przemówiły obrazy Zdzisława Beksińskiego podczas pierwszej – i jak dotąd jedynej w historii – wystawy jego oryginalnych prac w Stanach Zjednoczonych.
Ekspozycja, która trwała od 9 czerwca do 5 września 2017 roku w Muzeum Polskim w Ameryce w Chicago, nie była zwykłym wydarzeniem kulturalnym. To był historyczny precedens. Choć w amerykańskich kolekcjach prywatnych znajdują się inne dzieła artysty, to właśnie w Chicago po raz pierwszy zorganizowano ich oficjalną, publiczną prezentację. Realizacja tak bezprecedensowego projektu wymagała wielopoziomowej współpracy. Doszła ona do skutku dzięki zaangażowaniu Muzeum Historycznego w Sanoku, Muzeum Narodowego w Szczecinie, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.
Twórczość Beksińskiego od lat fascynuje wybitne postaci świata kultury. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach Romana Polańskiego, Jerzego Skolimowskiego czy Donalda Sutherlanda, a ogromnym uznaniem darzy je reżyser Guillermo del Toro. Jednak to w Muzeum Polskim w Ameryce tysiące widzów miało okazję stanąć z tą sztuką twarzą w twarz. Skala zainteresowania przerosła najśmielsze oczekiwania. Aby spędzić czas sam na sam z dziełami polskiego mistrza, do Chicago przylatywali goście z najodleglejszych zakątków kraju – od Waszyngtonu, Kalifornii i Teksasu, po Nowy Jork, a nawet Hawaje. W księdze gości zapisali się również przybysze z Niemiec i Polski.
Wystawa stała się ponadto gospodarzem amerykańskiej premiery projektu „Beksiński. De Profundis” – innowacyjnej prezentacji opartej na technologii wirtualnej rzeczywistości (VR), która pozwalała fizycznie zanurzyć się w wykreowanych przez niego światach.
Dla mnie osobiście niezwykłą satysfakcję przyniosła współpraca z poetą i wykładowcą akademickim, Aleksandrem Najdą. Jego autorski tekst, wzbogacający przygotowany na otwarcie katalog, nadał temu wydarzeniu unikalny, literacki wymiar. Takich momentów w historii sztuki się nie zapomina.
We wrześniu 2017 roku prace bezpiecznie wróciły do Polski, gdzie czekała nas ogromna niespodzianka. Muzeum Narodowe w Szczecinie postanowiło kontynuować tę narrację. Obrazy zaprezentowane w Chicago zostały wystawione w Polsce pod dokładnie tym samym, stworzonym przeze mnie tytułem: Zdzisław Beksiński: A Tale Told by Shadows.
Paraphrasing the master, Beksinski:
“To name something, is to stray from the core of that which is painted, to name this exhibit, is on par with not visiting it at all. Is that the life we choose?”Beksinski paid the highest price for being himself. He disliked exhibits, self-promotion, or writing about himself, and thus few people have come to know his work. In contrast to the empty and superficial words spoken in some art communities, Beksinski spoke slowly, without raising his voice, with a great distance from the world and himself, and with a humor laced in irony. In spite of this aversion to self-promotion, his works have earned recognition around the world. Through “A Tale Told by Shadows”, we take part in history – after more than 50 years, Beksinski has received a new invitation to the USA, and 12 years after his unnecessary death he has arrived.
If, those who have passed away, actually keep watch over us, and cannot truly rest in peace until certain loose ends are tied up for them, then rest assured that Beksinski observed and listened to us at the Polish Museum of America; and for the first time in the USA, we attested to this.
Given the opportunity to write a few words I’d like to again thank all those whom I’ve mentioned countless times at each opportunity in the press, social media, the exhibit catalog – I especially thank all those who came without me nagging them to help, thank you.
For the last time let’s imagine that we are living in a unique garden, at the end of which, someone is waiting for us as Beksinski described in one of his novels/stories “At the End of the Garden” but another time paraphrasing his words by Marianne Faithfull lyrics:
Do you remember me,
Do you remember anything?
Well, I’m looking ’round the room
Some of the people I’ve loved
Guess I remember everythingDariusz J. Lachowski
Wizyta Zdzisława Beksińskiego w Chicago nie byłaby możliwa bez ogromnego zaangażowania i życzliwości wielu osób oraz instytucji, o których wciąż pamiętam. Wyjątkowe podziękowania należą się:
Star-Tech Glass, Antoniemu Sasze, Jamie i Stephenowi Kusmierczakom, Shivowi Sivakumarowi, Chipowi Joslinowi, JS Printing, Kornelii Król, Red Architects, Montrose Deli, Lowell International Foods, marce Żywiec, Red Edge Solutions, Sokół Riders, Tatra Foundation, Marcie Almodovar, Joannie Nastal, Bartoszowi Kaszy, Aleksandrowi Najdzie, Zbyszkowi Habinie, Ricie Dommermuth, Annie Ejsmont, Iwonie Biederman, Piotrowi Antonowowi, Jarosławowi Serafinowi, Wiesławowi Banachowi, Marylce Pawlinie, Ricardo, Dorocie Lachowskiej, Kacprowi Lachowskiemu, Małgorzacie Kot, Richardowi Owsianemu, Jackowi Milerowi, Konsulowi Generalnemu RP w Chicago Piotrowi Janickiemu, Zastępcy Konsula Generalnego Małgorzacie Bąk-Guzik, Robertowi Rusieckiemu, Kowal @ KDS oraz Transcendentphoto Co.
Special guests during public opening:
Lech Karwowski – the National Museum in Szczecin, Jarosław Serafin – the Historical Museum in Sanok, Chip Joslin – actor, Małgorzata Bąk-Guzik – Deputy Consul General, Jakub Ruszała – project De Profundis, Dariusz Subocz – Grębocin, Kristy Cash – Ars Memoria





[…] prace Zdzisława Beksińskiego w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Muzeum Polskim w Chicago. Zdzisław Beksiński w Chicago to moje prywatne świadectwo tego, co pasja może powołać do życia. Można też było […]