Pożegnanie. Klucz do dobrego życia? Zatrać się w czymś!

Pewien polski muzyk tak do mnie napisał: „Cześć Darku, tu Kamil! Co u Was? Jak sobie dajecie radę?” A ja mu na to, doskonale! Wszystko tu w należytym porządku było i jest, czy się mylę? Osiemnaście długich tygodni, kolejne wtorki, doprowadziły wszystkich do dzisiejszego dnia. Czy coś ważnego wydarzyło się w międzyczasie? Nie sądzę. Śmierć dziennikarza, samobójstwo znajomego, to wielkie zamieszanie wokół śmierci pana Floyda. A tak na marginesie, czy nie widzieliście gdzie podział się Pink?

Dziś jak najbardziej oficjalne pożegnanie ze śledzącymi moje wpisy dotyczące podróży do Nepalu i Bhutanu. To osiemnasty już post, definitywnie ostatni i będzie wyjątkowy, obiecuję. Dlatego warto go przeczytać do samego końca!

Czarno-białe zdjęcie, przdstawia złamane drzewo zanurzone w wodzie, to pożegnanie

Podróż pozwoliła mi uzmysłowić pewne fakty z których istnienia w moim życiu tak do końca nie zdawałem sobie sprawy. Nauczyłem się radości w Bhutanie, a w Nepalu zrozumiałem gdzie pozostawiłem swoje serce. Moim doświadczeniom przyświecała tylko jedna idea: zatrać się w czymś! Dziś to wyraźnie podkreślam: niezależnie od tego, czy najwięcej na takim postępowaniu zyskasz właśnie Ty, czy ktoś inny, obcy, nie bój się nigdy iść na całość! Zatrać się w czymś tak jak ja to zrobiłem!

Tak wiele czasu spędzamy skoncentrowani jedynie na sobie. Zadajemy pytania, jedno po drugim: co się stanie jeśli to zrobię? A może to? A potem przychodzi zwątpienie i strach. Nasza samoocena okazuje się w większości negatywna, a potem jeszcze zastanawiamy się co inni powiedzą, dbamy o ich osąd. Słowa innych przeciwko nam samym. Ciągłe planowanie i powielanie schematów, odtwarzanie rytuałów. Publiczny handel samym sobą za 5 minut fejmu lub kolejne 4 lata w rynsztoku?

To taki paradoks, że cała ta koncentracja na sobie nie jest zbyt dobra dla nas samych. Różnorakie badania wskazują, że samoabsorpcja wiąże się z depresją kliniczną, zaburzeniami osobowości i lękiem. Czy to jest odpowiednia cena?

Tam krajobrazy zapierały dech w piersi, wyrywały z siedzenia i unosiły w obłoki pragnień pozwalając snuć marzenia. Tu fundamentalna realność istnienia oraz rzeczywistość świata wirtualnego wymuszonego przez pandemię, zmusza do podejmowania jedynie mądrych wyborów. Czy tak wiele czasu nam jeszcze zostało?

Wiemy o istnieniu wielu skomplikowanych układów i planet, które nazywamy Ziemią-bis. Z tych wszystkich układów słonecznych w tym wszechświecie, które mogą podtrzymać złożone formy życia jakimi jesteśmy, znajdujemy się na tym jednym. Wytworzenie ludzi, takimi jakimi teraz jesteśmy, zajęło ewolucji miliardy lat.

Fakt, że jesteś sobą, fakt, że istniejesz w tym momencie i możesz czytać tego bloga, jest swego rodzaju cudem. Jest w tym coś zasadniczo niewytłumaczalnego.

Artystyczna wizja kosmosu w ktorym istnieje Ziemia-bis

Nie ma żadnej wiedzy, która wydaje się wystarczająca, aby rozwiać tajemnicę naszego pojawienia się tutaj, i cokolwiek wiesz, w cokolwiek wierzysz, cokolwiek zrobiłeś lub masz nadzieję zrobić, masz ten moment świadomego życia do rozważenia tu i teraz.

Masz tę minutę, tę godzinę, ten dzień, one już nigdy nie powrócą. Zatrać się w czymś do samego końca!

Bhagavad Gita mówi:

Tak jak ogień zasłonięty jest dymem,
jak lustro zakryte jest pyłem,
a zarodek ukryty jest w łonie,
podobnie każda żywa istota pokryta jest różnymi warstwami pożądania.

Na naszą słabość i biedę,
niemotę serc i dusz.
Na to, że nas nie zabiorą
do lepszych gór i mórz.

Na czarnych myśli tłok,
na oczy pełne łez
lekarstwem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.

Na ludzką podłość i małość,
na oschły Boży chłód.
Na to, że nic się nie stało,
a zdarzyć miał się cud.
Na szary mysi strach,
bliźniego drogi gest,
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.

Agnieszka Osiecka

Pora podziękowań:

Dziękuję za wspólnie spędzony czas tym, którzy odbyli ze mną podróż po bezdrożach kolejnych wpisów i fotograficznych galerii. Słowa uznania kreślę Annie i Rakesh’owi za zachowanie cierpliwość i spokoju w chwilach największego zwątpienia w drugiego człowieka. Tereni za podzielenie się ze mną swoimi kontaktami, które zaowocowały tym właśnie wyjazdem.

Na końcu podróży okazało się, że najważniejszą w moich wpisach była miłość, bez której nic by się nie wydarzyło. Świat wokół nas kochać należy tak, by nie oczekiwać od niego nic, oprócz tego co sami możemy mu dać tu i teraz. Za tę lekcję, jestem jej niezmiernie wdzięczny. Drugim, nie mniej ważnym elementem podróży było pożądanie, któremu również jestem winien słowa podziękowania. Dziękuję więc uczuciu ciekawości, które na bezdrożach Bhutanu, dawało mi odwagę do stawiania kroków w miejscach, gdzie miłość nie czuła się najpewniej.

Dariusz

11

Leave Comments:

Comments 2