On the road

Mija kolejny marcowy dzień, jak każdego roku. Oddala się. Lub z odwrotnej perspektywy, to my oddalamy się od tego dnia, on pozostał. On the road, wciąż w drodze.

Ciekawym jestem kto jeszcze czytał Alchemika? Tam jest coś takiego, że czas, świat, wszechświat cały sprzyja potajemnie tym, którzy poszukują i mają pragnienia. Jednak na końcu okazuje się, że nie jesteśmy wyjątkowi lecz tacy sami jak inni ludzie. Także widzimy świat nie takim jaki on jest, lecz takim jakim chcielibyśmy go widzieć. Mogę się mylić lecz gdybym miał rację to na pomyłkę przyjdzie jeszcze czas. Udałem się w drogę.

On the road, byłem w drodze. Nie mogłem też się oprzeć słowom piosenki Lhasy. Potem nie mogłem się oprzeć tym fotografiom, które teraz prezentuje. Za chwilę, może jutrzejszego dnia one nie będą już takie. Śnieg stopnieje ustępując miejsca przelewającej się wodzie zamarzniętego jeziora. Jedna rzecz pozostanie bez zmian. Miłość. Dzień za dniem będę zadawał sobie pytania będąc w drodze. Będę tego potrzebował nie wtedy gdy można lecz gdy nie będę na to gotowy. Moje imię nie jest już takie samo gdy powróciłem na drogę…

I live in this country now
I’m called by this name
I speak this language
It’s not quite the same

For no other reason
Than this it’s my home
And the places I used to be
Far from are gone

You’ve traveled this long
You just have to go on
Don’t even look back to see
How far you’ve come

Lhasa de Sela – Anywhere On This Road

 

3

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Comments 2