Leave a Reply

8 comments


  • M

    Cały dzień z przerwami czytałam Twój epilog. Oświeca zapiecek. Jak dzisiejsze Święto. Odgania wilki. Raduje. Daje nadzieję. Dziękuję

    February 02, 2018
    • Czasem wystarczy jedno słowo odpowiedzi, że się przeczytało, że się zauważyło gościa, który pozostawił po sobie ślad w postaci jednego, dwu zdań, czasem to wystarczy. Dziś zrobię wyjątek bo w Twoim komentarzu jest coś, co przydarza się rzadko lub na tyle jest to nie popularne, że chcę na to zwrócić uwagę.
      Napisałaś: „Cały dzień z przerwami czytałam Twój epilog.” to oznacza, że nawet pośród burzy i huraganu codziennych obowiązków można znaleźć przystań spokoju, jeden moment by zakończyć coś, co się rozpoczęło – dokończyć czytanie. To również przypomina mi słowa niektórych „zapracowanych”: nie mam teraz czasu, jak znajdę czas to doczytam, w domu mam więcej czasu, na nic mi nie starcza czasu, będę miał czas skończę… To wszystko to jest kłamstwo! Czas, każdy z nas otrzymał tylko jeden Czas i tylko jeden mamy Czas w którym wszystko musi się zmieścić. Ten jeden Czas został nam dany. Od nas zależy jak nim zarządzamy, jak go trwonimy, jak nim budujemy przyszłość. Za skrawek Twego czasu z moim epilogiem – dziękuję.

      February 02, 2018
  • M

    Ciebie się nie da czytać szybko i bez spokoju. Czas to droga. Wszystko co mamy to wspólny czas. Życzę Ci kolejnej podróży odmierzanej na piątki o 8. Rocznic i radości. Kres to nie koniec, to liczba pojedyncza mnogiej

    February 02, 2018
    • McCarthy napisał swoją „Drogę” w 2006 i tego samego roku zdobył za nią nagrodę Pulitzer’a. Czytałem go spokojnie i bez pośpiechu. Wypełniałem się emocjami i zastanawiałem jak można tak pięknie pisać o świecie, który otaczał ojca i syna. W Twoim komentarzu jest odpowiedź: „Wszystko co mamy to wspólny czas.” Wspólny czas bohaterów podczas wędrówki, a wędrówką jedną życie jest człowieka.
      Dziękuję za życzenia, które miejmy nadzieję, po prostu się spełnią! Trzeba marzyć, a marzenia przekuwać w czyny, trzeba chcieć podnieść zasłonę i zajrzeć za bezkres horyzontu!

      February 03, 2018
  • Ja, podobnie jak M rozłożyłem w czasie lekturę i komentarz. Przeczytałem wczoraj i chodzę z tym cały dzień zastanawiając się nad tym co napisałeś. Podróż przez Indie to jedna sprawa a wędrówka przez bardzo skomplikowane dzieje to zupełnie inna sprawa.
    Wędrówkę przez świat na pewno podejmiesz w innym czasie i w innym miejscu i jest duża szansa na to, że przeżyć, przemyśleń, złapanych w obiektyw scen nie zatrzymasz dla siebie ale podzielisz się nimi ze światem. Jest też duża szansa spotkania w kolejnej wędrówce kolejnych poloników, bo jako naród byliśmy niezwykle ruchliwi, chociaż nie zawsze z własnej woli i własnego wyboru.
    Wdzięczność narodowa chyba nie istnieje i nie spodziewałbym się rewanżu wobec migrantów za dobro jakie spotkało polskie dzieci w Indiach, czy innych ludzi w innych krajach.
    Jeszcze nie teraz i nie tym razem
    Pozdrawiam

    February 03, 2018
    • Kiedy zaczynałem pisać powyższy tekst, zupełnie nie wiedziałem co jeszcze się wydarzy, jakie będą kolejne rocznice i czy ktoś do mnie napisze. Stało się tak jak się wydarzyło. Tatul, zabiegany ze zwykłymi życiowymi rozterkami zapomniałem się, tak zwyczajnie. M, jak to widać powyżej napisała: „Oświeca zapiecek. Jak dzisiejsze Święto” i tego nie zrozumiałem, a przecież to wyjątkowy był dzień, święto Matki Boskiej Gromnicznej. Za nim oczywiście kilkaset znaczeń, ważne swą rangą i zrozumiałe dla milionów wiernych, a ja zatrzymałem się na migrantach… szybko przeskoczyłem na kolejną rocznicę, tym razem śmierci kogoś kto jedynie uratował tysiąc polskich sierot… chcę Ci napisać, że rozumiem słowa: „Jeszcze nie teraz i nie tym razem.” I tak zrobiło mi się zwyczajnie, po ludzku, smutno… szukałem muzyki do mego nastroju najbardziej odpowiadającej i utknąłem we wspomnieniach. To co jednym wydaje się ciemnością, drugim może być światłem wskazującym drogę. 2 lutego minęła jeszcze jedna rocznica – jak łatwo przychodzi zliczać mijające lata! 30 lat temu światło dzienne ujrzał ósmy w kolejności album studyjny Leonarda Cohena zatytułowany po prostu „I’m Your Man”. Zawierał osiem piosenek, a każdą z nich po latach można interpretować na -naście sposobów! David Bowie nazwał ten album pierwszym albumem Cohena, który można było słuchać przy dziennym świetle… i wiesz jest w tym trochę racji. Ta pierwsza piosenka „First We Take Manhattan” została nagrana w języku polskim przez Macieja Zembatego, który wydaje mi się, był mistrzem najlepszych polskich tłumaczeń nieodżałowanej pamięci Cohena. Piosenka druga „Nie ma lekarstwa na miłość” doskonały cover w wykonaniu Cohena, przypomniała mi Polskę i czas, gdy wszystko było jasne i zrozumiałe, nie miało podtekstów. Na tym albumie jest jeszcze jeden utwór chyba najczęściej grany w tamtym czasie na polskich domówkach „Take This Waltz”. To wszystko razem wzięte dało mi do myślenia…

      Tak, chcę podróżować i przemierzać przestrzenie pełne zadziwień i próbować odkrywać w sobie Polaka i człowieka, przede wszystkim człowieka, bo ten nie ma żadnej przynależności narodowej, a to co teraz dzieje się w mojej Ojczyźnie nie napawa mnie optymizmem.

      Dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny i słowa, bo tylko te czasem zostają… a wszystkie wspomnienia chwil przepadną w czasie, tak jak łzy w deszczu…

      February 03, 2018
  • M

    Napełniłam uszy i serce muzyką. Czas trwa. Jesteśmy. Dziękuję. Podróżujmy. Piszmy

    February 03, 2018
    • W lawinę wszedłem, która wnet
      przykryła duszę mą
      Czy wiesz, że garbus znany ci
      pod złotym wzgórzem śpi?

      M, jesteś!

      February 03, 2018

Leave a comment


 

Copyright © transcendentphoto co. 2008