Leave a Reply

6 comments


  • M

    Mamy też normalne notesy, kalendarze, ręczne zapiski, drukowane fotografie. Spotykamy się z ludźmi patrząc w oczy. Idąc obok. Dzieląc czas. Traktujemy Bliskich jako oazę, wspólnota jest świętem, spotkania radością. Jestem człowiekiem starej daty? Z oknem na nową?

    April 04, 2018
    • M, zanim Ci odpowiem, powinienem zdefiniować: mądrość, szczęście, świadomość i jest tego ogromna masa słów, których jeszcze większa ilość Czytelników nie zrozumie napiszę więc po prostu tak: są jeszcze oazy normalności. Dziękuję Ci.

      April 04, 2018
  • Artur

    Ciężko przejść obojętnie wobec tego wpisu Darku, ale też trudno odnieść się do Twoich spostrzeżeń bez spłycenia czy ogólnego potraktowania tematu. Szereg definicji, mechanizmów przetacza się przez moją głowę. Zacznijmy może od tego – wspominasz przeszłość, z tego co wiem jesteś nieco starszy ode mnie, więc zakładam, że zjawisko obserwacji rzeczywistości wywołuje w Tobie jeszcze większy dysonans niż we mnie. Muszę Ci się do czegoś przyznać, otóż niedawno pierwszy raz poczułem się…obco. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale jadąc samochodem i obserwując ruch na ulicy, nowe, piękne budynki, samochody, urządzone klomby z zielenią (tak, tak, nawet do mojej mieściny dotarł wielki świat) czuję się jak spadochroniarz. Wrażenie to potęguje we mnie do tego stopnia, że siadam nocami w samochód i jadę w opuszczone, zapomniane industrialne budowle, po to aby w światłach reflektorów oglądać minutami ciągi technologiczne rur, stare wartownie, budynki w których z okien z wybitymi szybami powiewają stare firanki. I teraz może ciut do sedna – programowanie, po prostu wiem, że zostałem przyzwyczajony do odczuwania, więc mimo lat nadal potrzebuję tych emocji, które potęguje noc i muzyka. Zdjęcia telefonami – masz rację, ale dziś wszyscy żyją szybciej, mocniej, może nawet tego nie chcemy, ale świat nam to narzuca. Po prostu do naszych zmysłów docierają rzeczy, które naszym rodzicom się nie śniły a to rodzi głód, Wszystko staje się dostępne, nawet dla tych, którzy w fotografii nie szukają sztuki a jedynie możliwości zapisania czegoś co jest nieulotne.

    Ocena – powyżej odpisałeś czytelnikowi Twojego bloga, że chcesz zdefiniować pojęcia. Moim zdaniem to niemożliwe obiektywnie, bowiem zdefiniujesz je wyłącznie w oparciu o swój świat, w którym żyjesz wyłącznie Ty sam. Im bardziej inny od tego, który wyznają ludzie tym większe poczucie wyobcowania, niezgody na powierzchowność, płytkość, miałkość. Beksiński powiedział, że nie ma czegoś takiego jak wspólna wizja czegokolwiek co podlega ludzkiej, emocjonalnej ocenie i miał rację. Tu jest tak samo – też wpadam w pułapkę oceniania innych, po czym natychmiast zdaję sobie sprawę z własnych słabości a gdy dodam do nich zrozumienie dla mechanizmów, które je generują to natychmiast doznaję poczucia pewnego rodzaju wstydu. Emocje ludzkie to bardzo subiektywna kwestia, podejrzewam, że coś co wywołuje w Tobie gęsią skórkę np muzyka może stać się udziałem innego człowieka w sytuacji, gdy słucha typowego um cyk cyk.

    Nie zostaną po nas nawet guziki Darku, zatem czy jest jakikolwiek sens w walce z demonami w naszych głowach? Z drugiej strony czai się kompletne poddanie i rezygnacja, która zresztą chyba stanie się naszym udziałem – moim na pewno.Wówczas zaczniemy prowadzić dziennik i opisywać co dziś nas boli, jaka jest pogoda itp. Ważne, żeby znaleźć sobie azyl, szczególnie w sytuacji, gdy nie pasujesz do otoczenia. Kończę, bo zaczynam się zapętlać. Piękny felieton – dzięki i pozdrawiam.

    April 07, 2018
    • Artur jak widać po jakości słów dobieranych w Twoim komentarzu, doskonale rozumiesz różnicę pomiędzy wiarą i nadzieją, pomiędzy postępem i melancholią. Znasz więc mechanizmy behawioralne, tego co jedni głośno nazywają ich wyłącznym pomysłem na życie, myśleniem czy działaniem, zapominając przy tym, że jedyną rzeczą wrodzoną u człowieka jest jego zdolność uczenia się. Reszta to czynniki zewnętrzne, wpływające na nasze postępowanie, nasze odruchy nauczone i wpojone przez kulturę, nauki teologiczne czy drugiego człowieka. Czy będziemy reagować podobnie? Myślę, że nie. Chociaż mechanizmy behawioralne tak mądrze zostały użyte w oprogramowaniu strzegącym nasze domowe systemy komputerowe przed złośliwymi i złymi kodami to i tak większość użytkowników nie ma o tym bladego pojęcia. Wracając do instrumentów poznawczych. Wiedz, że ten sposób opisywania świata został już porzucony na rzecz tego co nie daje się opisać ani nazwać. Tu najlepszym przykładem będzie figura/symbol Sivy Nataraja, postać zatrzymana w kosmicznym tańcu. Znajduje się ona w samym centrum Europejskiego Ośrodka badań Nuklearnych, największego na świecie centrum badań fizyki cząstek elementarnych w Genewie – CERN. Zapytasz dlaczego, skąd to, po co? Współczesna fizyka już dawno udowodniła, że rytm tworzenia i destrukcji manifestuje się nie tylko w przełomie pór roku, narodzin i śmierci wszystkich żywych organizmów, lecz jest istotą materii nieorganicznej! Taniec Shivy jest więc tańcem subatomowej materii! (brak mi tu miejsca by opisać znaczenia tej figury tańca, one są do odczytania w innych źródłach) Iluzja samostanowienia być może dla jednych jest sensem życia, bowiem dla drugich jest jedynie elementem laboratoryjnych eksperymentów. Życie nie poddaje się opisom, jeśli spróbujemy traktować je jako materie. Jedynym sposobem opisania może być i wkrótce będzie, nazwanie poprzez myśl i świadomość, pochylenie się nad tym co niematerialne. Napisałeś: „Wszystko staje się dostępne, nawet dla tych, którzy w fotografii nie szukają sztuki a jedynie możliwości zapisania czegoś co jest nieulotne.” 14 grudnia 1903 roku jeden z braci Wright, Wilbur dokonał pierwszej, udanej próby lotu z nieopodal położonego wzniesienia. Ich zmartwienia tego dnia dotyczyły bezpieczeństwa lotu i lądowania, tego co ich myśl mogła wówczas ogarnąć. Wylatując z Chicago do Polski, Indii, myślę by posiłek był podany na czas, zastanawiam się czy będzie smaczny i jakiej muzyki posłucham podczas tych kilkunastu godzin lotu, a przede wszystkim: czy panie stewardesy będą dla mnie miłe. Zmieniły się nasze zmartwienia, prawda? To samo narzędzie, a jaka inna jakość.

      Nie chcę definiować pojęć: mądrość, szczęście czy świadomość (kolejność nie przypadkowa) bo tego uczynić się nie da i Ty o tym dobrze wiesz. Próba definicji będzie oparta o moje postrzeganie, a to znowu… może być i jest manipulowane tym co dookoła mnie. Beksiński tymi słowami osiągnął cel, trafił dokładnie w samo sedno – żyjemy sami. W tym przypadku wolę jednak prace Williama Blake’a, które moim zdaniem samotność wizji zamieniają w coś plastycznego i mimowolnie do nich właśnie się przychylam. Pomijając „the body of God” pozostaję przy „human existence itself” a to co najważniejsze, to co mnie oczarowało w sztuce Blake’a: nie wszystko dla wszystkich jest do pojęcia i zrozumienia. Muzyka powiadasz um cyk cyk? Narodowa kultura Zenkiem i Sławomirem stoi – to wszystko w tym temacie.
      Z tymi guzikami to jednak przesadziłeś. Jako symbol przypisano je ofiarom zbrodni pamięci w Katyniu, a dziś o nich pamiętamy. Walkę z demonami przegramy (jestem tego pewien). Może cały sens naszej smutnej egzystencji to walka z nimi? Diariusz nabrał nowych kolorów, upstrzony kolorowymi piórkami trafił do Internetu, powstały i powstają nowe blogi, koła ratunkowe, a po drugiej strony ekranu wyrasta nowe pokolenie. Ktoś je odczyta, komuś pomogą rzucone w cyfrową głębię?

      Artur, jakiekolwiek słowa tu wstukane nie wyrażą mojej radości z tego, że jesteś, myślisz i odwiedzasz kogoś tak bardzo zakotwiczonego w swojej przystani codzienności. Jest tylko kilka osób, które zrozumiały tak naprawdę doniosłość słów Beksińskiego pozostawionych w dziennikach, kilka kolejnych próbuje swą lichą poezją dotknąć nietykalnego, bóstwo się nie obudzi przecież. Czytasz ze zrozumieniem, Blake byłby zadowolony, Beksiński obdarzyłby Cię atencją, a ja mogę podziękować za Twoją wizytę i słowa. W jakimkolwiek kraju mieszkamy, niestety na ulicy potykamy się o to samo, hejt nie ma paszportu, a podróżuje, nienawiść to nie fantazja, to chleb powszedni.

      April 08, 2018
  • Ostatnio zauważyłam, że ciężko mi przypomnieć sobie wiele wspomnień, że nie pamiętam wielu wydarzeń choćbym bardzo chciała … chyba wo ogóle się natomiast nie zastanawiałam gdzie może być pies pogrzebany

    April 16, 2018
    • Inga, ten przysłowiowy grób psa to nasze lenistwo. Sposób w jaki żyjemy i jak postrzegamy lub jak chcemy postrzegać to co dookoła nas. Dziękuję, miło mi Cię powitać. Może zostaniesz na dłużej?

      April 16, 2018

Leave a comment


Name*

Email(will not be published)*

Website

Your comment*

Submit Comment

 

Copyright © transcendentphoto co. 2008