Allegory of War and Peace with Venus, Amor, armor, and art.

Galon i autobus

Świat wchodzi do nas przez zmysły. Słyszymy, widzimy, dotykamy, wąchamy, smakujemy i z tych pięciu kanałów składamy rzeczywistość, w której kochamy, głosujemy i kłócimy się o politykę. Nic więcej nie mamy. Cokolwiek wiemy o świecie, najpierw musiało przejść przez ucho, oko, skórę albo język.

Czytam, jak gen z naszego mózgu znalazł się w wirusie skóry. Fragmenty ludzkiego genu BC200, tego, który pracuje w neuronach, trafiły do DNA wirusa Molluscum contagiosum, i to dwa razy, niezależnie, w ciągu ostatnich stu tysięcy lat. Wirus pożyczył sobie kawałek nas. Brzmi jak światy Philipa Dicka, a to zwykła biologia.

Wanderer above sea of fog, man overlooks misty mountain landscape.
Gaze upon the sublime “Wanderer Above the Sea of Fog.”
This iconic painting captures a solitary figure contemplating a breathtaking, misty mountain vista.

Chwilę później czytam o cierpieniach Amerykanów na stacjach benzynowych. Galon po raz pierwszy w historii października powyżej czterech dolarów, w Illinois $4,72, a na stacji obok mnie $4,92 wiem bo tankowałem wczoraj. Ludzie stoją przy dystrybutorach i patrzą na licznik jak na wyrok. Pewnie te cierpienia są nieporównywalne z niczym.

Bo taki Ukrainiec, kiedy idzie spać, też chciałby przestać cierpieć. 8 października rosyjska bomba trafiła w przystanek w Kramatorsku, w autobusy pełne ludzi, i zginęło co najmniej trzydzieści osób. Ukraińcy denerwują zdenerwowanych Amerykanów na stacjach benzynowych, bo cena paliwa idzie w górę.

A do tego Strefa Gazy. Rok po planie pokojowym, który firmował amerykański prezydent, Izrael nadal nie wpuszcza cementu, bo to „towar podwójnego zastosowania”. Ludzie mieszkają w namiotach i wcale się nie denerwują. Nic dziwnego, że świat się denerwuje. Skąd w Palestyńczykach tyle zapału, żeby walczyć?

Wszystko to w kwadrans, na jednym ekranie, w jednym fotelu.

Zdarza się, że kanały zatykamy sami. Pijemy, palimy, bierzemy coś, po czym świat robi się miększy i cichszy. Poznajemy mniej, czujemy się lepiej.

Jest jednak jeszcze jeden kanał, o którym rzadko myślimy jak o zmyśle. Książka. Tekst.

Kiedyś, żeby poznać odległy kraj, trzeba było do niego dojechać. Moje pierwsze Indie to lotnisko w Kochi, ciepłe, wilgotne powietrze, noc i stróżka potu po plecach, która powiedziała mi o tym kraju więcej niż cała podróż przez rozlewiska Kerali. Potem ktoś zapisał to, co zobaczył gdzieś indziej, i okazało się, że nie trzeba nigdzie jechać. W kwadrans byłem w neuronie, na stacji w Illinois, w Kramatorsku i w Gazie. Żaden z pięciu zmysłów nie zaniósłby mnie tak daleko i tak szybko.

Dlatego mam ich sześć. Szósty nie jest wrodzony, trzeba go wyćwiczyć. Wiem, że nauka wyróżnia więcej, ale dla uproszczenia dziś będzie o pięciu plus jednym. Dobrze?

Czytanie ten zmysł buduje i wzmacnia. Kto go ma, jest ciekawy świata, wiedzy, poznania, a to chroni go przed natarczywym atakiem politycznych głupot. Otwiera się przed nim współ-czucie, pisane przez kreskę, bo o to właśnie chodzi: poczuć się w czyichś butach, wejść w czyjeś życie. Z tego wynika lepsze rozumienie świata i jego złośliwości. Takiego człowieka trudniej oszukać. Choćby stwierdzeniem, że Zełenski, atakując rosyjskie rafinerie, rujnuje życie Amerykanom. Ceny windują wojna z Iranem, którą zaczęły Stany i Izrael, kłopoty z Ormuz i mniejsze moce rafineryjne na świecie. Rosyjski diesel z umowy Trumpa z Putinem, trzydzieści sześć milionów baryłek, to dla Ameryki kilka dni zużycia, a pierwsza transza starczyłaby na pół dnia. Uwierzyć, że winny jest ten, który odcina Putina od pieniędzy na zbrodnie, może tylko człowiek, który nie czyta, nie sprawdza i nie pyta, czyli taki, jakiego Trump potrzebuje. Czytający pyta. I nie chce odpowiedzi podanej na talerzu.

Bruegel's The Parable of the Blind, men falling into ditch.
Pieter Bruegel the Elder’s powerful painting vividly illustrates the parable of the blind leading the blind.
This dramatic scene captures a chain of men, each linked by a staff, tragically stumbling into a ditch.

A kto zna ten mechanizm najlepiej? Ci, którym zależy, żebyśmy czuli mniej. Politycy wiedzą, jak oszukać zmysły, bo robią to od zawsze: hasło zamiast argumentu, cena benzyny zamiast zabitych. Człowiek z uśpionym szóstym zmysłem nie porówna, nie sprawdzi, nie doczyta do końca. Złości się na dystrybutor.

Dysonans poznawczy to rozerwanie, co wybrać, a religia i polityka tępią poznanie, zasłaniają prawdę mgłą, i trudno wybierać, kiedy prawdy nie widać. Postawić na jednej szali nerwy Amerykanina na stacji, a na drugiej życie dzieci w Ukrainie, i mieć z tym kłopot, to właśnie dysonans stępiony do cna. Można uśpić umysł dogmatem albo używką. Ale być człowiekiem? To wymaga czegoś więcej. Otwarcia szóstego zmysłu.

W dzieciństwie, czytając o dawnych wojnach, nie rozumiałem, jak to się mogło stać. Czemu wszyscy milczeli, czemu świat nie powstrzymał zła i rzezi. Książka jakoś mnie tam zabierała, a ja siedziałem i się dziwiłem.

Teraz już rozumiem.

Może wtedy też handlowało się ropą?

One comment

  1. Kiedy czytam te felietony, czuję mróz na plecach, bo wiem, że Twoje przemyślenia mają sens, ukazują dramat, który fundują ludzkości rządzący, ale bez możliwości rozwiązania, ponieważ władcy mają dostęp do nieograniczonej władzy, a przy tym manipulują poddanymi w coraz bardziej widoczny sposób. Bo mogą, bo dostali przyzwolenie.
    Zestawienie wyższych cen ropy przy amerykańskich dystrybutorach z tragedią ukraińskich ludzi, którzy tracą domy, przeżywają śmierć bliskich, zostają ranni w walkach jest wstrząsające, ale kto tym się przejmuje? Ważne, by były podziękowania dla agresora za ropę, bo to ona jest światowym wyróżnikiem dobra i szczęścia dla ludzi.
    Zasyłam serdeczności

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.