Is everybody in?

Is everybody in? Oscary rozdane, światła zgaszone, emocje za nami. Czy jest tu ktoś jeszcze? Pracowity tydzień za mną, kilka pięknych wydarzeń, brak mi słów by to wszystko opisać. Zabawa musi trwać dalej, dlatego przyszły do mnie słowa Jima Morrisona, którymi rozpocząłem dzisiejszy wpis.

Is everybody in? Is everybody in? Is everybody in? The ceremony is about to begin. The entertainment for this evening is not new, you’ve seen this entertainment through and through you have seen your birth, your life, your death… you may recall all the rest. Did you have a good world when you died? – enough to base a movie on?

Is everybody in?

Czy są już wszyscy? Czy są już wszyscy? Czy wszyscy już tu są? Wkrótce rozpocznie się ceremonia. To co zaplanowano na ten wieczór nie jest nowe, widzieliście już to, bowiem narodziliście się, żyliście i umrzecie… a teraz możecie przypomnieć sobie całą resztę. Czy miałeś dobre życie gdy umierałeś? – czy wystarczyłoby tego na scenariusz dobrego filmu?

Is everybody in?

Zmęczenie przywołuje melancholię, taki dziwny stan umysłu gdy wiele spraw staje się całkiem nieważnymi, a inne wyostrzają swoje kształty i przesiąkają znaczeniami. Swój tekst o koncercie Michała Szpaka w Chicago znalazłem przetłumaczony na język rosyjski, węgierski i angielski to naprawdę bardzo miłe uczucie, ładujące tzw. „wewnętrzne akumulatory”, dodające nowych sił, zachęcającego do dalszego działania. Obejrzałem znakomitą lekko poprowadzoną, zabawną sztukę teatralną 50 twarzy Greya, Teatru Polonia i uczestniczyłem w koncercie legendarnego projektu muzycznego Enigma, a do tego rozpoczęła się, przygotowana przez fundację Sounds And Notes, trzecia edycja festiwalu muzycznego Chopin IN The City podczas którego występują międzynarodowe znakomitości muzyczne. Fotografuję i uważnie obserwuję i do tego czuję dyskomfort, pewien myślowy dysonans.

Enigma na scenie

Mam pewien pogląd na sprawy emigracji i zachowanie tożsamości narodowej. Urodziłem się w Polsce i tam wychowałem, lecz kiedy obserwuję kto i na jakie koncerty przychodzi, sztuki teatralne i festiwale muzyki czy inne ważne dla zachowania polskości wydarzenia kulturalne to czegoś nie rozumiem. Nie jest to krytyka lub ocenianie, daleko mi do tego typu zachowań. Zadaję jednak pytanie tym, którzy wiedzą najlepiej co dzieje się w Polsce, w Chicago najgłośniej krzyczą o narodowej racji stanu wznosząc wysoko w górę płonące race i wyśpiewują wszystkie zwrotki hymnu, podskakują lub stoją na stołeczkach, a nie pojawiają się na tychże wydarzeniach, rozbryzgują słowa nienawiści z głośników radiowych lub wypisują bezmyślne idiotyzmy na forach internetowych – dlaczego?

Według mnie sytuacja jest taka sama jak z palaczami, którzy zawsze mają inne zdanie na temat szkodliwości palenia niż osoby niepalące, pomimo równego dostępu wszystkich ludzi do rzetelnych badań na temat konsekwencji palenia. Pocieszam się, że koniec i tak jest zawsze ten sam.

Is everybody in?

Powracam do poezji, ona jedna potrafi nazwać.

Ludzie przemijają, truchło w proch się rozsypie, sztuka pozostanie.

*** (Panie: już czas…)
Rainer Maria Rilke

Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą

Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną
znaglaj je do spełnienia i wpędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.

John Maler Collier - Priestess of Delphi, 1891
John Maler Collier - Priestess of Delphi, 1891
0

FB comments:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.