Film 1945 i pewien Ewangelista

Dotąd tylko raz w historii podjęto taką decyzję, Komisja Europejska uruchomiła artykuł siódmy w grudniu 2017 roku wobec Polski. Staliśmy się wtedy niechlubnym przykładem jak zręczna manipulacja prawem daje przywileje partii rządzącej. Ubiegłotygodniowa zgoda Parlamentu Europejskiego na zastosowanie procedury tegoż samego artykułu traktatu unijnego wobec kraju członkowskiego – Węgier, przywołała wspomnienie pewnego filmu.

12 sierpnia o godzinie 11, 1945 roku, na stacji kolejowej pojawia się dwóch tajemniczych mężczyzn ubranych na czarno. Przywieźli ze sobą dwie, drewniane skrzynie, wynajęli powóz by dostarczył je do miasteczka. Rozpoczynają powolny marsz za nimi ani słowem do siebie się nie odzywając.

Węgry budzą się z wojennej traumy, mieszkańcy małego miasteczka szykują się do celebrowania uroczystości weselnych syna poważanego urzędnika miejskiego, a Rosjanie nie wykazują żadnych przygotowań do opuszczenia kraju. W tym samym czasie narzeczony panny młodej powraca z niewoli. W ciągu kilku najbliższych godzin miasteczko i jego mieszkańcy staną twarzą w twarz z tajemnicą, grzechem, odkupieniem, miłością i zdradą. Konfrontacja ta nastąpi na ich własne życzenie.

Wejście tych dwóch na czarno ubranych mężczyzn w hermetyczny świat małomiasteczkowej społeczności powoduje, że wszyscy zaczynają się czegoś obawiać. Czy przybysze są tu po to by odebrać majątki należące do ich przodków? Ludzie chowają to co do nich nigdy nie należało, to co zostało ukradzione, zagrabione, przywłaszczone. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli i prowadzi do ujawnienia skrywanych przez lata wyrzutów sumienia.

Czarno-biały film w reżyserii Ferenca Töröka „1945” został dokładnie wpisany w czas i miejsce. Dlatego nie jest trudno odebrać go jako filmową opowieść o ludziach, którzy uczynili straszne rzeczy innym ludziom tylko dlatego, że sprzyjał im czas i miejsce. Film miał swoją premierę w roku 2017, w tym samym, gdy idea miłości bliźniego została fatalnie zaliczona do tych z rodzaju passé.

Podobieństwo do polsko-duńskiej „Idy” nie wydaje się przypadkowe. Oba filmy zadają trudne pytania, na które dziś, po latach od tamtych wydarzeń, trudno wielu odnaleźć sensowną odpowiedź. Kiedy i gdzie rodzi się nienawiść do ludzi innego wyznania. W którym momencie jesteśmy w stanie przyznać, że „mój Bóg” jest lepszy? Kto daje prawo do przywłaszczania dóbr materialnych tych, których ktoś u władzy wytyka palcem?

Skoro Komisja Europejska uruchomiła artykuł siódmy po raz drugi, tym razem wobec Węgier, to film warto obejrzeć. Mając na uwadze słowa św. Mateusza: „Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców” spróbujmy zadać sobie jedno trudne pytanie: co wspólnego mają obywatele tych dwóch odległych od siebie krajów?

Dziś z perspektywy minionych dni, kolejnych pogrzebów i nadziei rodzącej się każdego kolejnego poranka innego znaczenia nabierają słowa piosenki „Pałac na piasku” w wykonaniu Olgi „Kory” Jackowskiej.

0

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.