w ogrod

„Jeśli czytam książkę, która sprawia, że całe moje ciało staje się tak zimne, iż nie zdoła go ogrzać żaden ogień, wiem, że to jest poezja. Jeśli fizycznie czuję, jakby oderwano mi czubek głowy, wiem, że to jest poezja”.

trzymając się za ręce, pokonywaliśmy kolejne schody
tam na samej górze było już łatwiej, szliśmy
przed nami na zimnej posadzce leżał, jak to wymówić, martwy anioł
kim był?

powoli otwierały się kolejne drzwi
za nimi następne i tak wiele razy
w końcu te ostatnie, najważniejsze, drzwi ogrodu
powoli zanurzalismy sie w zielen, weszlismy w ogrod

zwiedzanie ogrodu było podzielone na wiele etapów, cykli jak wolisz je nazwać
byłaś w nich małą dziewczynką, a także kobietą
przed nami cała przyszłość, wieczność… szeptałaś
teraz, po lewej, mijaliśmy to co nienazwane

nasza przyszłość została wyobrażona
właśnie tak, tak po prostu wymyślona
nie wiem czy wtedy miałaś oczy otwarte, a może wpółprzymknięte
zapewne było to zwycięstwo umysłu nad ciałem

na trawiastym chodniku, na trawie, w trawie
małe wgłębienie, tam, dalej
czułem się jeszcze poniżej niego
całkiem zwyciężony, pokonany, spełniony

swoim zwyczajem rozbiłaś szklankę, przydeptując obcasem
mocno
widziałem zaciśnięte usta
na zdrowie!

0

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.