zbigniew wodecki

Czy można sobie wyobrazić rzeczy takimi jakie one nie są? Oczywiście że tak! Ja sam wyobrażałem sobie Zbiegniewa Wodeckiego jako artystę niedostępnego, a tu proszę… taka miła niespodzianka spotkała mnie i wiele osób pomagających podczas tego koncertu. A więc słów kilka: Zbigniew Wodecki w Chicago.

jak zwykle koncert rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem. czy można do tego się przyzwyczaić lub zaakceptować ten stan rzeczy? pewnie że tak! tu w chicago ma to swoją długą tradycję. rozpoczynanie koncertu lub przedstawienia na rynku polonijnym przynajmniej z piętnastoma minutami opóźnienia jest nie tylko w dobrym tonie lecz wręcz niezbędne. wciąż zupełnym majstersztykiem wejścia i opóźnienia, pozostaje wykonanie brata, którego siostra ufarbowała sobie włosy przed koncertem, ale do rzeczy…

znakomity repertuar, sama postać i poczucie humoru wodeckiego sprawiły, że na kilka minut potrafiłem przenieść się w zapomniane czasy dorastania, gdzieś tam w polsce. nie tylko daleko lecz i dawno temu 🙂 program, który zaprezentował chicagowskiej publiczności był dokładnie wybrany i wyselekcjonowany, a nawet, nie omieszkam tego napisać, szybkie opuszczenie sceny po pierwszej zwrotce pszczółki mai tuż przed przerwą, było przez niego zaplanowane i co najważniejsze – zadziałało! kończąc tę część koncertu gromkimi brawami. odpowiedniej rangi temu wydarzeniu muzycznemu dodała obecność polskiego konsula – roberta rusieckiego wraz z małżonką.

przyznam otwarcie – nie spodziewałem się tego, że wodecki jest tak wszechstronnie wykształcony muzycznie, (pora się przyznać – nie odrobiłem pracy domowej) że znał i zna tyle wybitnych postaci polskiej sceny muzycznej. człowiek instytucja, jak zostal przedstawiony przez organizatora koncertu, potrafi nie tylko zachować się i pięknie mówić na scenie lecz znalazł też czas by spotkać się z fanami i przyjaciółmi, których w chicago ma tak wielu. artysta także zaszczycił swoją osobą bal prowadzony przez doktora rudnickiego promującego tego wieczoru swą bursztynową koalicję. w obecnych czasach to rzadkie i zaprawdę miłe i wielki szacunek należy się wodeckiemu za to właśnie.

ta “uczta” w żadnym wypadku nie byłaby możliwa gdyby nie starania małgorzaty o przyjazd muzyka do chicago, za co jej wielkie i olbrzymie podziękowanie. a teraz już zapraszam do obejrzenia kilku fotografii z tego wieczoru gdzie miałem możliwość zastosowania nowej techniki fotografowania do której będę powracał. zbigniew wodecki w chicago.

0

FB comments:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.