Awaria, czyli bez nas Facebook jest niczym

Zanim położę się spać i szczęśliwy zamknę za sobą kolejny dzień, powrócę na moment do wydarzeń sprzed kilku dni, gdy burzę w strumieniu światowych wiadomości wywołały elektryzujące doniesienia o... awarii Facebook’a.

Do słów, których tak wiele pojawiło się tamtego dnia, starannie i uważnie kreślę własne. Kieruję je do tych, którym idea społecznościowej platformy komunikacyjnej wydaje się nierozerwalnie związana z dobrym, porannym samopoczuciem, gdy po wyjściu z toalety w trakcie śniadania żonglują palcami po ekranie telefonu. Kieruję je także do tych, którym awaria odkupionego przez Facebooka komunikatora WhatsApp, uniemożliwiła kontakt z najbliższymi czy przyjaciółmi i przywołała zaraz setki złych myśli. Wystukując powoli te słowa, nie zapominam o właścicielach małych biznesów, których sens istnienia i główne źródło dochodu oparte jest na zysku z kampanii reklamowych, a sens tego co robią, potwierdzają przez samoprezentację na kolejnej platformie wykupionej przez Facebooka — Instagramie.

Złośliwy przypadek sprawił, że nie tak dawno, dwa wielkie wydarzenia splotły się ze sobą nieoczekiwanie. Jednym z nich jest wspomniana już awaria, która na kilka godzin zdjęła z ekranów wielu urządzeń plansze Facebooka, Instagrama i Whatsappa. Drugim jest przesłuchanie przez amerykański Senat głównej product manager ds. dezinformacji obywatelskiej, a później ds. kontrwywiadu pracownicy Facebooka, Frances Haugen. Ta w jednym z wywiadów tak wspomina firmę, w której pracowała: „Istniały konflikty interesów między tym, co było dobre dla użytkowników, a tym, co było dobre dla Facebooka. A Facebook raz za razem decydował się na optymalizację pod kątem własnych interesów, na przykład zarabiania większych pieniędzy”.

Produkty Facebooka i on sam, na różne sposoby wpływają na aspekty naszego życia. Szkodzą dzieciom, zaogniają podziały, dezinformują, wywołują polityczny chaos, osłabiają demokrację, namawiają do fizycznej przemocy wobec kolorowych, zwiększają problemy z wizerunkiem ciała u nastolatków, wspierają biały nacjonalizm — jest wiele udokumentowanych historii. Facebook stał się dziś tubą propagandową tych, którym wciąż jest mało. Przywódcy firm wiedzą, jak uczynić te platformy bezpieczniejszymi, ale nie wprowadzają koniecznych zmian, bowiem przekładają swoje już i tak ogromne zyski ponad ludzi.

Model handlowy Facebook’a oparty jest o czas, jaki użytkownicy spędzają na jego platformach, a ponieważ 98% przychodów firmy pochodzi z reklam kierowanych do jego użytkowników, to przyciągnięcie i utrzymanie uwagi, staje się jedynym modelem biznesowym Facebooka.

Warto pamiętać. Facebook nie dba o swoją rolę, jaką pełni w rozpowszechnianiu patologii w sieci, dezinformacji, czy namawianiu młodzieży do samobójstw. Bezpośrednio nie czynią tego ludzie, lecz produkt ich pracy — algorytmy, dopiero przyzwolenie na ich działanie wydawane jest przez operatorów. Nie ewoluowaliśmy, aby od samego początku być szczęśliwymi i rozumieć wszystkich i wszystko, lecz gdy zaczynamy pojmować mowę innych, ich agitacyjny, propagandowy styl stajemy się bezradni i dopiero wówczas dostrzegamy, jak słabi jesteśmy.

Użytkownicy, którzy „za darmo” otrzymali skomplikowane oprogramowanie winni w pierwszej kolejności pytać: kto będzie zarządzał danymi zbieranymi przez te programy. Brak fachowych i uczciwych źródeł informacji, szkoleń lub edukacyjnych spotkań w celu rzetelnego poinformowania użytkowników o tym jak dany produkt wpływa na ich życie, wykorzystując to, co nieświadomi, sami mu oddają.

To nie ulegnie zmianie. Takie działania w najbliższym czasie mogą zostać jeszcze bardziej spotęgowane.

Ignorancja stała się dziś dla nas tak naturalna, jak niepamięć. Dla wielu życiowe poszukiwania drogi do szczęścia prowadzi wprost na cyfrową autostradę pana Zuckerberga, gdzie bez żadnego sprawdzenia i refleksji podlegają manipulacji i propagandzie, biorąc szyte na rozmiar ich umysłów słowa, za własne. Trafiają do miejsca, gdzie dezynwoltura korporacyjna roztrzaskuje na drobne kawałki, ledwo co kiełkujące w głowach użytkowników, pierwsze zdroworozsądkowe połączenia pomiędzy synapsami. Można przecież inaczej.

Postanowiłem o tym napisać, ponieważ mocno wierzę, że korporacja ta, wraz ze swymi satelitarnymi aplikacjami krzywdzi dzieci i burzy demokrację. Wierzę, że nie jest za późno, że pozostał czas, abyśmy to wiedzieli. Facebook bez nas jest niczym. To są problemy, które można jeszcze rozwiązać. Możliwe są bowiem bezpieczniejsze, szanujące wolność słowa i przyjemniejsze media społecznościowe. I to, co najważniejsze, mam nadzieję, że moi Czytelnicy zrozumieją, że Facebook może się zmienić, ale nie zrobi tego sam.

3

Leave Comments:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.