[vc_row][vc_column][vc_custom_heading text=”Bhutan przywitał nas ciepłymi promieniami słońca, odległym zapachem wszechogarniającej zieleni i niemal niezauważalną nutką w powietrzu czegoś tajemniczego, drżącego przedsmaku nowej przygody. Stojąc na płycie lotniska miałem wrażenie, że wszystko dookoła wydaje się piękniejsze od każdego, książkowego opisu tego miejsca.” font_container=”tag:h4|text_align:left|color:%231764c8″ use_theme_fonts=”yes” css=”.vc_custom_1585873377289{padding-bottom: 25px !important;}”][vc_row_inner content_placement=”top” css=”.vc_custom_1532021925923{margin-top: 0px !important;margin-bottom: 0px !important;padding-bottom: 5px !important;}”][vc_column_inner width=”1/5″][cesis_post_info i_date=”yes” i_sep=”yes” pi_color=”#819fc6″ margin_top=”-10″ margin_bottom=”35″][/vc_column_inner][vc_column_inner width=”4/5″][cesis_line_divider pos=”cesis_line_d_left” height=”5″ width=”full” color=”#819fc6″ margin_bottom=”25″][/vc_column_inner][/vc_row_inner][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Terminal lotniczy w niczym nie przypominał widzianych wcześniej przeze mnie lotnisk. Kwitł barwami, czystością i nie natrętnym pięknem. Dookoła mnie powoli pustoszało, pasażerowie odchodzili w kierunku wejścia do budynku lotniska, wtedy zatrzymałem się na jeszcze jeden moment by lepiej przyjrzeć się krótkiemu pasowi startowemu na którym stał samolot z wymalowanym na ogonie olbrzymim smokiem na tle żółto-czerwonej flagi, godłem Królestwa Bhutanu.[/vc_column_text][vc_single_image image=”31359″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow_3d”][vc_column_text]W paszporcie pojawiła się kolejna wiza, uśmiechy, dziesiątki uśmiechów ulgi i zadowolenia, a potem skrzeczący odgłos, szelest wszędobylskich telefonów komórkowych dla udowodnienia innym lub późniejszego pokazania sobie wyjątkowego miejsca, a tu naprawdę wszystko zadziwiało. Czystość posadzki, przestrzeń i miejsce odbioru bagaży, gdzie walizki i torby, niczym planety, ciężko spoczywające na wolno przesuwającym się pasie, krążyły wokół centralnie wybudowanej makiety jednej z tutejszych twierdz. Szklany, jasny i przestronny sufit z zawieszonymi ozdobnymi mandalami. Po drugiej stronie budynku, na parkingu, czekał przewodnik Nima Samphal Thukten i kierowca białego busa Jigme Dorji, któremu na kilka dni zawierzyliśmy nasze bezpieczeństwo.[/vc_column_text][vc_single_image image=”31369″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow_3d”][vc_column_text]Tak rozpoczęła się ponad 3 godzinna jazda wąską drogą, pomiędzy z jednej strony kamienną ścianą, a po drugiej urwiskiem i rwącym strumieniem najczystszej wody. W pędzie przebiegają górskie konie, dziko, w dół, wąską szosą. A wszystko po to, by za kilka chwil dotrzeć do miejsca zwanego Dochula Pass. To pierwszy mój postój w Bhutanie, spokojnie położony w pokrytych dookoła śniegiem Himalajach, na drodze z Thimpu do Punakha.[/vc_column_text][vc_column_text]Na wysoko w górach położonym przejeździe, najstarsza królowa matka, na znajdującym się tu niewielkim wzniesieniu zbudowała 108 pamiątkowych stup dziś znanych jako Druk Wangyal Chortens. Z tego miejsca przy odrobinie szczęścia, którego wtedy mi zabrakło, przy dobrej pogodzie, można doświadczyć widoku Himalajów, oglądanych jako niemal 360-stopniowa panorama!
Wychodzę na zewnątrz zbudowanej tu małej restauracji, w powietrzu unosiła się ta sama nuta tajemniczego zapachu. Herbata, maślane ciasteczko i po raz pierwszy odczułem przenikliwe zimno oraz zmianę wysokości.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row full_width=”stretch_row_content_no_spaces” min_height=”640″ parallax=”cesis_parallax” parallax_image=”31342″ css=”.vc_custom_1585866349028{padding-bottom: 80px !important;}”][vc_column][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css=”.vc_custom_1585867819961{margin-top: 40px !important;}”]Wyraźnie wysokość na mnie działa, a raczej na moje uszy. Raz po raz staram się je „odetkać”, jakoś sobie z tym radzę. Widok z miejsca, tuż przy kierowcy, naprawdę zapiera dech w piersiach. To co pierwsze najbardziej wpada w oczy to przyroda, zieleń dookoła jest niesamowicie rześka i silna. Nima wciąż mówi i odpowiada, padają setki pytań, wystrzeliwane w powietrze bez opamiętania lub choćby później, najmniejszego zrozumienia odpowiedzi.[/vc_column_text][vc_column_text]Nima jest cierpliwy. Około 7 wieczorem docieramy do hotelowego resortu położonego gdzieś w małej dolince. Dookoła panuje nieprzenikniony mrok, otoczony jestem nieustającym szumem przelewającej się wody. Dopiero nad ranem, wychodząc na balkon, dostrzegłem szeroki na 2 może 3 metry, wartki strumień zimnej, kryształowej wody, przepływającej tuż pod oknami hotelowego budynku. Poranna, zimna bryza spędziła mi resztki snu z powiek.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”31357″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow_3d”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text text_resize=”yes”]
[/vc_column_text][vc_column_text]Lotnisko Bhutanu powitało mnie czystością, przedziwnymi zapachami i szczerą życzliwością spotkanych urzędników. Czy tak pozostanie do końca mego pobytu? Co przyniosą kolejne dni, czym jeszcze zaskoczy mnie ten kraj?[/vc_column_text][vc_separator color=”black” style=”shadow” border_width=”3″][/vc_column][/vc_row][vc_row full_width=”stretch_row_content_no_spaces”][vc_column]
[/vc_column][/vc_row]



