Katmandu lotnisko, Nepal

Pierwsze dni

Lądowanie w Kathmandu, nocne zwiedzanie Durbar Square czy pierwsze dni pobytu w stolicy Nepalu nie były jeszcze początkiem przygody, bowiem ta zaczęła się wysoko w górze, kilka godzin wcześniej.

Po powrocie z miasta, na lotnisku, na wpół przymkniętymi oczyma przyglądałem się kolorowym strojom, ludziom i słuchałem ich języka, bezsilnie starając się wyłapać coś drobnego, jakiś maleńki, znajomo brzmiący dźwięk. W takim pół-śnie, pół-jawie dotrwałem do momentu, gdy mogliśmy w samolocie zająć wyznaczone miejsca.

w oczekiwaniu na lotnisku

Następnego dnia, około 8 rano podano śniadanie. Przez wewnętrzny interkom kapitan samolotu poinformował, że wkrótce wylądujemy, podał lokalny czas i pogodę, służbę pokładową poprosił o wdrożenie procedur zamykających lot. Wszystko trwało zaledwie kilka minut gdy ponownie zabrzmiał beznamiętny głos kapitana, który tym razem oznajmił, że musimy pozostać w powietrzu kolejne półtorej godziny, krążyć i czekać. Stewardessy, to co skrupulatnie pochowały, wyjmowały teraz ze schowków i częstowały pasażerów: sokiem, wodą, herbatą lub winem. Przysnąłem.

Szeroko otworzyłem oczy w momencie, gdy dawało się już coraz wyraźniej odczuwać, jak wielkie cielsko metalowego ptaka podchodzi do lądowania. Za oknem pojawiły się, nakryte szarością zmęczenia, dachy pojedynczych domów by za kilkaset metrów przerodzić się w bezkresne morze zabudowań, z wylewającymi się z nich rzekami ulic. Odprawa, elektroniczny wniosek wizowy, opłaty, zamieszanie i gwar. Na zewnątrz Ania i Rakesh okazali się ostoją spokoju. W hotelu odpoczynek i o zmierzchu piesza wędrówka do Durbar Square.

Zanim jakakolwiek historia zacznie żyć własnym życiem trzeba się do niej przygotować, podobnie było z tą podróżą. Wylądowałem w Nepalu, a dokładnie jego stolicy Kathmandu, które jest największym miastem tego kraju. Miasto zostało założone w 724 roku i nazywało się wówczas Kantipura.

W kraju dominującą religią jest hinduizm. Nazwę „Nepal” po raz pierwszy zapisano w tekstach z okresu wedyjskiego subkontynentu indyjskiego, epoki starożytnych Indii, kiedy powstał hinduizm. W połowie pierwszego tysiąclecia p.n.e. Gautama Buddha, założyciel buddyzmu, urodził się w Lumbini, obecnie południowym Nepalu. Kraj ma zróżnicowaną geografię, w tym żyzne równiny oraz subalpejskie zalesione wzgórza i osiem z dziesięciu najwyższych gór na świecie, w tym Mount Everest, najwyższy punkt na Ziemi!

Kilka lat temu Nepal został srogo doświadczony przez trzęsienie ziemi, którego skutki widać w Kathmandu do dziś. Kataklizm zabrał bezpowrotnie lub poważnie uszkodził wiele światowej sławy zabytków, od lat wpisanych na listę obiektów o „wyjątkowej powszechnej wartości” dla ludzkości czyli światowego dziedzictwa UNESCO. Do jednych z nich zalicza się, niepowtarzalny i nieporównywalny do niczego innego, Kathmandu Durbar Square. Zabytkowy plac z zabudowaniami przed starym pałacem królewskim dawnego Królestwa Kathmandu.

Dzielnica Thamel z figurą Yeti zapraszającą do odwiedzin Nepalu

Kathmandu Durbar Square położony najbliżej dzielnicy Thamel jest jednym z trzech Placów Durbar (pałac królewski) Doliny Katmandu w Nepalu. O tym drugim placu, w którym zadurzyłem się od pierwszego wejrzenia, napiszę nieco później.

Durbar Square nocą

Ulice prowadzące do Durbar Square budzą się do życia wcześnie rano. Pojawiają się tam pierwsi sprzedawcy i klienci. Ci pierwsi rozkładają towary na kamieniach pamiętających lata świetności królestwa, na kamieniach, których dotykały stopy przywódców, królów, polityków i zwykłych ludzi.

Nocna wędrówka miała niepowtarzalny urok, gdy zmęczone uliczki starały się złapać ostatni haust powietrza i zasnąć, odpocząć przed kolejnym przebudzeniem. Także wieczorem, światło stawało się dodatkową atrakcją, uzupełniało ten arcyciekawy świat, świat materialny przenikany niekończącymi się historiami świata duchowego, snutymi tu od tysiąca lat.

Nocna wędrówka ulicą dzielnicy Thamel

W mijającej jasności dnia, o zmierzchu, oświetlone nagimi żarówkami mury, ściany i budowle których przeznaczenie do dziś pozostaje dla mnie tajemnicą,  wyglądały jak odchodzące na odpoczynek cienie, dawno minionej wielkości, siły i potęgi. Jedynie zapachy potraw z egzotycznych kuchni odpędzały zmęczenie i oszukiwały pragnienia.

To co wyprawiało się na tych ściśniętych do granicy możliwości uliczkach, gdzie krzyczano, jedzono i handlowano, ten cały gwar i szum przejeżdżających aut i motorów, moim zdaniem wart jest wszystkich pieniędzy świata, bo tak właśnie wygląda życie. Bulgoczące dźwiękami i zapachami, obiecujące szczęście i bogactwo, kolorami ubrań przechodniów opowiadające nigdy nie kończące się historie, tworzące niezwykłe scenariusze, tak właśnie moim zdaniem wygląda życie.

Rząd Nepalu popełnił błąd, wprowadził obowiązkowy zakup drogiego biletu wstępu na Durbar Square, a nie zauważył, że to co najpiękniejsze jest tuż przed wejściem. Taki nieporządek trwa w tym miejscu od lat, tu się zatrzymał czas. Uliczki pełne emocji, które nie zmieniły ludzi i nie wybiły z kolein powtarzanego od lat rytuału rozkładania warzyw, gotowania mleka, podgrzewania tłuszczu do wypieku, układania szali, zabawek i ubrań. Zmieniają się tylko produkty i imiona sprzedających.

Zatrzymałem się pośrodku wąskiej uliczki, teraz obok mnie przelewała się rzeka ludzi, nic nie robiących z tego, że stałem, próbując zatrzymać nieubłagany bieg donikąd. Grzeszyłem, gdy rozglądając się dookoła, czułem jak rodzi się we mnie radość poznawania i próby zrozumienia. Zatrzymany w samym środku biegu rzeki życia zrozumiałem, że nie ma w tym wartkim nurcie miejsca na to skąd pochodzę i kim jestem. To nie ma znaczenia.

6 Comments

    • Halinko, cieszę się Twoimi słowami. Cieszę się na to wszystko co jeszcze przed Czytelnikami i oczywiście Tobą, odkryję na tym blogu. Mam nadzieję, że pozostaniesz „ze mną w podróży” aż do samego powrotu!

  1. Nepal jako kraj egzotyczny, właściwie mało znany, wart jest każdych pieniędzy,. Cieszę się, że tam jesteś, bo Twoje obserwacje są zawsze rzeczowe i wyjątkowe, a piszesz bardzo ciekawie.
    Serdeczności zasyłam

    • Dziękuję! Nepal, jego kultura, zabytki i wszystko to, co gdzieś głęboko siedzi w naszej pamięci z „tamtych” czasów przyprawia mnie czasem o taką pozytywną gęsią skórkę. Cieszyłem się z tego wyjazdu bardzo! Ze wszystkich przygód, które mnie spotkały w Kathmandu, też. Chętnie tam powrócę! Mam taką cichą nadzieję, że będzie to wkrótce, bo naprawdę warto!

      • Zdjęcia przekazują wiele, ale Twój sposób przekazywania jest taki, że relację z podróży czyta się jednym tchem.
        .Serdeczności zasyłam

        • Spoglądam tak sobie za okno, dziś mroźny poranek, bez śniegu. Przypominają mi się ciepłe dni gdy podróżowałem po Indiach i wiesz co, Twój wpis jest tak samo ciepły i słoneczny jak moje wspomnienia! Dziękuję Ci za odwiedziny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.