Wszyscy leżymy w rynsztoku, lecz niektórzy patrzą w gwiazdy

W ostatnim poście przywołałem słowa Platona. Dziś zainspirowany słowami Oscara Wilde rozpoczynam kolejny wpis. XXI wiek stał się granicą trudną do przekroczenia dla wielu wykonawców, coś się zaczęło i w tym samym czasie coś dobiegło końca. Rok 2000 stał się zbyt wysoko podniesioną poprzeczką dla naprawdę wielu w Polsce i poza jej granicami.

Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych scena muzyczna, co tam muzyczna, cały panteon muz podlegał niekontrolowanej i kolorowej eksplozji sztuk w każdej z jej możliwych form! W sierpniu 1969 roku na jednym z gospodarstw rolnych pojawili się Joplin i Hendrix, a trzy lata później najbardziej kultowy i wpływowy frontmen w historii muzyki rockowej radośnie zaśpiewał: This is the end / Beautiful friend / This is the end / My only friend, the end… i szybciutko pobiegł za Janis i Jimem. Morrison nie był jedyny, więc potem nie mogło być lepiej. W 1969 „Gdybyś kochał, hej!” dotarła na najwyższe pozycje możliwych list radiowej popularności, Breakout triumfował! Gdy minęło 5 lat od przełomu wieków odeszła Mira Kubasińska, a dwa lata później Tadeusz Nalepa. Do tej pory nikt ich nie zastąpił, co tam zastępstwo! Nikt nie potrafi ich nawet naśladować!

Gwiazdy - Jarek Śmietana (2013)
Gwiazdy - Jarek Śmietana (2013)

W 2010 pewien muzyk ze zdiagnozowaną chorobą psychiczną i zachodnio brzmiącym nazwiskiem, próbował utrzeć nosa rozwydrzonej dzieciarni. Z szeroko otwartą buzią oglądałem jego Runaway lecz Schizofrenik XXI wieku przeszedł prawie bez zauważenia za to trzy lata później, całkiem naga, niejaka C. Miley na stalowej kuli uderzającej w Mur, już nie. Greg Lake w 1969 ostrzegał bardzo wyraźnie: Wiedza jest śmiertelnym przyjacielem / Jeśli nikt nie ustanowi reguł / Los całej ludzkości, którą widzę / Jest w rękach głupców… Lake, będąc przekonany, że może nie mamy racji w 2016 odszedł by to sprawdzić.

Pamiętam, gdy do bólu gardła w 1990 wydzierałem się O! Ela nie zastanawiając się nad tym jak we współczesnym świecie romantyzm staje się coraz bardziej reliktem przeszłości. Bogdan Łyszkiewicz – 23 czerwca 2000 roku, półtora roku później – 22 grudnia 2001 roku Grzegorz Ciechowski i Czesław Niemen – 17 stycznia 2004 roku. Republika niosąc Białą Flagę zeszła ze sceny niepokonana, pytając: Gdzie oni są? / Ci wszyscy moi przyjaciele / Zabrakło ich / Choć zawsze było ich niewielu… i podobnie skończyli Chłopcy z Placu Broni. Myslovitz bez Rojka, z całym wielkim szacunkiem i przyjaźnią do Michała, nabrał innego znaczenia. Maanam w 2008 zawiesił działalność, a przez politycznie obłąkanego Kukiza, Piersi przestały istnieć. Rok 2000 święcił swój tryumf i dzielił Tamto od tego.

W 1981 w kinie Pokój, dziś zamienionym w centrum handlu chińszczyzną, obejrzałem po raz pierwszy Wielką majówkę, do dziś było tego o kilka razy więcej, może o kilka razy za dużo? Teraz mówię sercu, aby sercem było… i z Nocnym Patrolem Czekam na wiatr, co rozgoni / Ciemne skłębione zasłony… bowiem wciąż mam nadzieję. Choć w telewizyjnych programach królują dziś politycy, a większość z polskiej diaspory w Chicago widzi przez pryzmat Wiadomości i słyszy wprost z fal radiowych w każdym domu, to chcę wierzyć, że Kora 28 lipca zabrała ze sobą coś więcej niż: Jestem taka, jestem taka zmęczona / Bolą mnie ręce, boli mnie cała głowa / Tyle dzisiaj, tyle się dzisiaj stało / Boli mnie serce, boli mnie całe ciało – bo dla wielu była po prostu głosem prawdy i miłości.

Dzień później, 29 czerwca kompozytor i od dziesięcioleci wybitna postać awangardy i free jazzu – Tomasz Stańko.  Jego pierwszym globalnym bestsellerem był album z 1997 roku, Litania, hołd dla kompozytora muzyki filmowej i pianisty jazzowego Krzysztofa Komedy (1969).

Gwiazdy inaczej – kino Pokój
Gwiazdy inaczej – kino Pokój

Kiedy 2016 zawisł na krawędzi w jednym ze swych postów napisałem: David Bowie 10 stycznia, Alan Rickman 14 stycznia, Bogusław Kaczyński 21 stycznia, Andrzej Żuławski 17 lutego, Umberto Eco 19 lutego, Marian Kociniak 17 marca, ks. Jan Kaczkowski 28 marca, Prince 21 kwietnia, abp. Tadeusz Gocłowski 3 maja, Maria Czubaszek 12 maja, Andrzej Kondratiuk 22 czerwca, Janina Paradowska 29 czerwca, kard. Franciszek Macharski 2 sierpnia, Gene Wilder 29 sierpnia, Krzysztof Miller, fotoreporter wojenny, 9 września, Szymon Peres 28 września, Andrzej Wajda 9 października, Andrzej Kopiczyński 13 października, Leonard Cohen 7 listopada, Bohdan Smoleń 15 grudnia, Zsa Zsa Gabor 18 grudnia, George Michael 25 grudnia, Carrie Fisher 27 grudnia, czy mam wymieniać dalej? Czy mam dodać kolejne nazwiska? Wspomnienia? Opisać emocje? Nazwać to, o co całe życie, każdego dnia zabijamy się i ze sobą na drugą stronę nie zabieramy?

W styczniu 2000 roku w magazynie Tylko Rock ukazał się kultowy felieton Tomka Beksińskiego. W ostatnim akapicie Tomek przypomniał ojca, a potem słowa Kurta Vonneguta: Jaką nadzieję co do przyszłości ludzkości może mieć człowiek, który weźmie pod uwagę doświadczenia ostatniego miliona lat?

Kończy się pewna muzyczna epoka i nic nie mamy w zastępstwie. Polska kultura Zenkiem i Sławomirem stoi, słowo stało się ciałem i dziś gramy Panu tandetę, ktoś ma jeszcze wątpliwości?

To nic nowego. Nie noszę w sobie bólu, którego nie można by było ująć, jestem w niebie tylko popatrz w dół.

7

Leave a Reply / Zostaw komentarz:

Add Comment

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.