
Ania Włoch śpiewa Umer, a przecież byłam…
Półtorej godziny paraliżu bez odruchowego sięgania po kieszonkowe pstrykadełka. Refleksja nad koncertem w Akademii Muzyki PaSO, który zmusił polonijną publiczność do porzucenia doomscrollingu. O ulotnych jaskółkach minionych miłości i surowym „tu i teraz”, które jest naszą jedyną realną szansą.




















